Przesmyk Marka Zychli. Blog książkowy. Recenzja horroru.

Jeden z pierwszych kajecikowych patronatów i zarazem książka, na którą bardzo czekałem. Marek Zychla był już wcześniej na blogu, ale Przesmyk to coś z zupełnie innej beczki niż taka Scheda gigantów. Jest to też powrót do mrocznych, wykręconych klimatów, którymi autor zdobył taką sympatię w świecie literatury grozy.

Przesmyk | Marek Zychla | Wydawnictwo IX

Przesmyk zabiera czytelnika do pewnego szarego, nadgryzionego zębem czasu osiedla. Podniszczone ławki, miejscowe pijaczki, brudne klatki schodowe, meliny. Zdawałoby się, że to jedno z tych miejsc, których mamy w miastach mnóstwo, a o których jednocześnie staramy się nie myśleć. To osiedle jest jednak nieco inne. Otacza je mur z ludzkich szczątków i twarzy, piwnice zalewane są krwią, a mieszkańcy wspominają o obecności obcych.

Czy to aby nie za wiele? O czym tak naprawdę jest ta historia? Osiedle poznajemy z perspektywy dwójki mieszkańców: młodego Kuby i starej, gruboskórej kobiety znanej tutaj jako Locha. Przesmyk to krótka, ale pełna atrakcji podróż po gnieździe patologii i niepokojących zjawisk wykraczających poza ludzkie pojęcie. Jest to też lektura, którą ma czytelnikowi sprawiać ból, ale też na tyle fascynująca, że ciężko się od niej oderwać.

Czytałem tę książkę przedpremierowo w formie ebooka i miałem trochę czasu, żeby o niej pomyśleć. Dziś mogę powiedzieć, że Przesmyk Marka Zychli będzie na pewno jednym z moich ulubionych tytułów tego roku z kategorii szeroko pojętego horroru.

Razem raźniej

Od czego by tu zacząć? Świat wykreowany przez autora jest oryginalny i stanowi ciekawe połączenie osiedlowej patologii z koszmarnymi wizjami. Jedno i drugie jest tutaj dla bohaterów właściwie codziennością, a dlaczego ten świat wygląda jak wygląda – nie wiadomo. Pod koniec autor daje czytelnikowi klucz do rozwiązania tej zagadki, więc kończy się tę książkę z satysfakcją, ale przez zdecydowaną większość czasu będzie Wam tu towarzyszyło poczucie zmieszania i odrealnienia. A że takie osiedla rządzą się swoimi prawami i zrzeszają dosyć specyficzny rodzaj mieszkańców, znajdzie się też tu miejsce na szorstkie dialogi i czarny humor.

Ciekawym zabiegiem jest tu też narracja, bo zarówno Kuba i Marzena dochodzą tutaj naprzemiennie do głosu. Zmienia się też wówczas trochę sposób postrzegania tego otoczenia, bo i są to wyraziste osobowości.

Ciekawostką jest też to, że obie postacie dysponują jednym ciałem – potężnie zbudowanej starszej kobiety. Prowadzą natomiast ze sobą rozmowy i tworzą dziwaczną relację, która z czasem ewoluuje.

Przesmyk Marka Zychli – dla ambitnych, dla ciekawskich

A o czym naprawdę jest Przesmyk? Jest tu poruszony temat samotności, są tu bohaterowie po traumatycznych przejściach. O ile fabuła poniekąd tu się rozwiązuje, to są tu elementy nad którymi można dyskutować. Na przykład kształt tego świata, poszczególne elementy, jak i ich rola.

Marek Zychla zasługuje na słowa uznania za elastyczność. Nie tak dawno czytałem Schedę gigantów i jeśli kojarzycie autora tylko z tej książki, Przesmyk będzie dla Was pewnego rodzaju szokiem. To oczywiście zupełnie inne gatunki, ale też język ma swój udział w budowaniu tego świata – z dosyć grzecznego pod tym względem fantasy przechodzimy w świat szorstki i brudny.

Fantastyczna książka w godnej oprawie od Wydawnictwa IX. Znalazło się nawet miejsce na kilka ilustracji, a na okładce wita nas piękna praca niezastąpionego Łukasza Gwiżdża.

Przesmyk będzie gratką dla poszukiwaczy wyrazistej, oryginalnej grozy. Ja miałem tu skojarzenia z prozą Kuby Bielawskiego – zarówno ze względu na świetne pióro, ale i umiejętność w budowaniu tego niepokojącego, nieprzyjaznego świata. Mocna rzecz.

Książka w twardej oprawie została wzbogacona o dodatkowe smaczki.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *