Książka horror. Polska literatura grozy. Recenzje książek.

Wydawnictwo Dom Horroru częstuje świeżym tytułem. Duet Tomasz Czarny i Marcin Piotrowski po zeszłorocznym Folku wracają z książką Leśne ostępy. Tym razem postawiono na slasher horror, który ma się odwoływać do największych dzieł gatunku – zarówno literackich, jak i filmowych.

Leśne ostępy | Tomasz Czarny i Marcin Piotrowski | Wydawnictwo Dom Horroru

Paczka przyjaciół, których połączyła miłość do horroru, decyduje się na weekendowy wypad za miasto. Lądują w obskurnej chatce, gdzie mogą do woli imprezować. Wspomagać się zamierzają litrami alkoholu, srogą ilością dragów, ostrą muzą i klasykami kina slasherowego. Rzeczywistość okazuje się brutalna i ich spokój zostanie zakłócony przez tajemniczego, niezrównoważonego bywalca tamtejszych terenów…

"Leśne ostępy". Polski horror. Tomasz Czarny i Marcin Piotrowski. Wydawnictwo Dom Horroru.

Oto w skrócie Leśne ostępy. Brzmi znajomo? Przed lekturą nastawiałem się właśnie na taki prosty i lekki książkowy slasher horror. Nie liczyłem tu na eksperymenty, jednak tych w książce Tomasza Czarnego i Marcina Piotrowskiego nie brakuje.

Jest to ambicja, która zasługuje na uznanie. Tym większe, że wszystkie odejścia od normy faktycznie wywoływały u mnie emocje. Zarówno zachwyt i frajdę, jak i rozgoryczenie i zgrzytanie zębów.

Od fanów dla fanów – Leśne ostępy jako oda do slasherów

Leśne ostępy zaskoczyły przede wszystkim zabawą gatunkiem. Owszem, książka jest utrzymana w ramach horroru slasherowego, natomiast jednocześnie stanowi rodzaj hołdu. Tym samym wkracza częstokroć na ścieżkę literackiego pastiszu, a może nawet parodii.

No to może bohaterowie. Część jako mięso armatnie pozostaje prawilnie nijaka, a część jest wybitnie przerysowana. Mamy tu zakochanego w trawce potheada, mamy mroczne alternatywki, znalazł się nawet obleśny funkcjonariusz prawa z dziwnymi ciągotkami. Co ciekawe, wszyscy zostali połączeni jednym spoiwem: miłością do wszelkiego rodzaju horroru, z wyróżnienie slasherów. Ma to swoje plusy i minusy.

Książka "Leśne ostępy". Tomasz Czarny i Marcin Piotrowski. Polska literatura grozy. Slasher horror. Efekt retro VHS.

Jest to rzeczywistość, z którą wcześniej w literaturze się nie spotkałem. Trudno mi sobie wyobrazić tylu miłośników grozy na metr kwadratowy, co w Leśnych ostępach, ale to nic – Czarny i Piotrowski nie udają, że jest to prawdziwy świat. To jest świat kina klasy C, nakreślony dumną, grubą krechą.

I ta załoga, z tymi wszystkimi wulgaryzmami, idiotycznymi odzywkami i żartami niewiele tylko lepszymi od kabaretowych, wypada bardzo wesoło. Działa, po prostu. Ta książka autentycznie bawi i jest skierowana do określonego, choć dosyć wąskiego grona odbiorców. Szacunek dla autorów.

A teraz bez trzymanki… – czyli slasher na 150%

Leśne ostępy to książka uroczo bezczelna. Tomasz Czarny i Marcin Piotrowski wielokrotnie mrugają okiem do czytelnika, a nawet posuwają się do łamania czwartej ściany. Fragmentami powieść dosyć jawnie odnosi się do stanu dzisiejszego horroru, stara się też o pewien komentarz i ocenę. I choć osobiście nie brakuje mi jakoś szczególnie minionych czasów i uważam, że dzisiejszy horror (zwłaszcza filmowy) ma się najlepiej od lat, to też stanowi to pewną wartość tej książki. Jest konkretna, odważna, błyszczy pomysłem na siebie.

Skąd więc moje wewnętrzne zmieszanie? Choć całość budzi mój szacunek nie biorąc jeńców, uważam, że można było odpuścić w pewnych kwestiach, by położyć nacisk na inne.

Akcja Leśnych ostępów toczy się w gronie pasjonatów. O ile ich dyskusje o książkach i filmach obfitują w ciekawe tytuły i początkowo są całkiem śmieszne, to z kolejnymi stronami już dosyć mocno mnie męczyły. Tego jest po prostu za dużo i zakrawa o fanatyzm, czułem się miejscami wyobcowany. Nie mogłem doczekać się scen sieczki, ale tych jak na ironię nie ma tu wcale tak dużo. Są świetne, mocne, absurdalne, ale trochę nie mogą wybrzmieć spod słowotoku. Nasz killer też nie został szczególnie rozbudowany. Gdyby tak darować sobie część gadaniny i poświęcić te strony na jego rozbudowę, byłbym spełniony. Moim zdaniem był w tym miejscu potencjał, którego nie wykorzystano. Zwłaszcza biorąc pod uwagę ogólną jazdę po bandzie.

Polska literatura, Blog literacki. Książka "Leśne ostępy". Recenzja książki.

Bez wątpienia jest to powieść JAKAŚ. Sprośna, brutalna, szalona, odważna, ale też miejscami wkurzająca, pozostawiająca pewien niedosyt. Ma na siebie jednak fajny pomysł i formę, której w Polsce raczej nie spotykamy. I to jej największa siła.

Wydawnictwo Dom Horroru wydało Leśne ostępy w dwóch wersjach. Widoczny u mnie standard z czerwoną okładką i zdjęciem Wojciecha Guni prezentuje się bardzo fajnie. Lepiej charakter książki odda jednak na pewno wersja kieszonkowa z tą przaśną, mało subtelną okładką. Piękna rzecz.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *