Kooperacyjny KRASNOLÓD, czyli mokry sen piwnego geeka

Krasnolód przyczłapał do mnie aż z Pucka i domaga się osobnego wpisu, którego nie sposób mu odmówić. Chyba najmocniejsze piwo, jakie miałem okazję pić (19 koni mechanicznych pod kapslem), ale to też powinno wiązać się z niebywałymi doznaniami organoleptycznymi. Tym ciekawszymi, że podkręconymi przez dojrzewanie w beczkach po whiskey Jack Czytaj więcej