Stacja Marcina Majchrzaka. Recenzja książki na blogu literackim.

Wszyscy składamy się z pewnej ilość bardziej i mniej przyjemnych doświadczeń. Czasami są to wspomnienia, które kiedyś odcisnęły na nas piętno, a które z czasem, na wiele kolejnych lat, odłożyliśmy do szufladki zapomnienia, bo z perspektywy czasu wydawały się nieistotne. Stacja Marcina Majchrzaka przywołała w moim przypadku bardzo konkretne wydarzenia, które 15-16 lat temu powodowały u mnie mieszankę poczucia straty, gniewu i pewnej bezsilności. Wszystko to uformowane w taką ciężką kulę leżącą gdzieś na dnie żołądka

Podobny ciężar w brzuchu, po wielu latach, wywołała u mnie właśnie ta książka. Jak dziwnie by to nie brzmiało, niech to będzie moja rekomendacja.

Stacja | Marcin Majchrzak | Wydawnictwo Dom Horroru

Piotr wraca do rodzinnej miejscowości po kilkunastu latach nieobecności. Ominął go pogrzeb niedawno zmarłej matki, jednak podejmuje się zadania przygotowania pod wynajem pozostawionego przez nią mieszkania. To miasto jednak różni się od innych – a tak przynajmniej postrzega je bohater. Wydarzenia, o których wolałby nie pamiętać, zostały z nim nawet po ucieczce. Pojawia się okazja, by rozliczyć się z przeszłością na dobre. Będzie to jednak wymagało być może najtrudniejszej decyzji.

Stacja Marcina Majchrzaka to jedna z tych krótkich, gorzkich historii, które tak chętnie tworzą autorzy weird fiction. Ta uderza w temat dorastania, trudów i niebezpieczeństw wchodzenia w dorosłość, a także sile i wpływie takich doświadczeń na późniejsze życie.

Wsiąść do pociągu…

W Stacji śledzimy dwie linie czasowe – rok 2019 i powrót bohatera do wspomnianego miasta, a także rok 2006 i wydarzenia, które wówczas go ukształtowały. Bardzo fajny zabieg, bo od początku da się zauważyć, że Piotr został przez życie w którymś momencie przetyrany, a dzięki temu możemy obserwować to wszystko na żywo, nie jako sucho zaprezentowane wspomnienia.

Marcin Majchrzak dawkuje czytelnikowi te informacje przez cały czas, utrzymuje zainteresowanie, by następnie przywalić bardzo mocnym, zaskakującym fragmentem.

To wszystko świetnie się tu zazębia, bo też łatwo z Piotrem się utożsamić. W ogóle czynnik ludzki jest w Stacji bardzo mocny – nie należy się tu nastawiać na klasyczny horror. Są fajnie rozwinięte relacje między bohaterami, zwłaszcza w tych rozdziałach retrospektywnych, bo nastolatkowie zachowują się jak nastolatkowie – są głupi, emocjonalni, nieprzewidywalni, ale o dziwo nie do tego stopnia, by wkurzać. Wydarzenia natomiast w dużej mierze realistyczne – ja mając obecnie 30 lat bez problemu odnajdywałem w tych postaciach i ich problemach siebie albo kogoś z kręgu moich znajomych.

Stacja – bez udziwnień, ale z klasą

Jeśli chodzi o horror w tej książce, to on jak najbardziej jest obecny, ale też przyjmuje formę nie namacalną. Zło obecne w niszczejącym miasteczku nie stanowi bezpośredniego zagrożenia, ale raczej zatruwa umysły i zabija od wewnątrz. Skąd się w ogóle wzięło? Uciekać przed nim czy podjąć walkę? O tym będziecie już musieli przekonać się sami.

Stacja bardzo mi się podobała, choć nie powiem, żeby niosła jakiś powiew świeżości – ani pod kątem fabuły, ani języka, choć tu należą się słowa uznania za przekonujące dialogi (zwłaszcza u nastolatków) i umiejętnie wpleciony humor, jak prostacki by nie był. Może książka mi tak podeszła, bo jestem rówieśnikiem autora i w jakiś sposób dzielimy pewne doświadczenia, przemyślenia i obawy. Dobrze więc było się spotkać ze Stacją właśnie na tym etapie życia, choć bardzo możliwe, że na Was podziała równie mocno.

Gorąco polecam i czekam na kolejną książkę.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *