Książka Ziemia nieświęta. Grzegorz Gajek. Recenzja książki na blogu książkowym.

Muzyka bluesowa, rytuały voodoo, zwiedzanie zaświatów, praca pisarza i konsekwencje powstania warszawskiego. Wbrew pozorom nie omawiam dziś na tym blogu książkowym pięciu różnych książek. Grzegorz Gajek w swojej powieści z pogranicza mrocznego fantasy i literatury grozy podejmuje się karkołomnego zadania ułożenia pozornie losowych klocków w spójną, atrakcyjną całość. Przed Wami Ziemia nieświęta.

Ziemia nieświęta | Grzegorz Gajek | Wydawnictwo IX

Warszawa, czasy współczesne. Do pewnego niszowego klubu przyjeżdża uznany bluesman. Muzyka Desmonda Macka ma na widownię niespodziewany wpływ – umysły słuchaczy zostają otępione, a do tego wykazują niezrozumiałą agresję. Co tak naprawdę stało się w klubie? Kim jest tajemniczy przybysz?

W Ziemi nieświętej poznajemy losy kilku postaci. Mamy tu uzdrowiciela parającego się voodoo, który będzie zmuszony przybyć do Warszawy w celu wyjaśnienia całej tej historii. Jest trójka bardziej przyziemnych bohaterów, z którymi najłatwiej nam się będzie utożsamić w trakcie tej dziwacznej historii, ale jednak pozostają ściśle związanie ze wspomnianym uzdrowicielem. Są też też postacie na drugim planie, jak wspomniany Desmond, które jednak pozostają kluczowe dla całej historii.

Tym samym, Ziemia nieświęta jest powieścią wielowątkową i złożoną. Regularnie żegnamy się z jednymi, by zajrzeć do innych i popchnąć fabułę z ich strony.

Skazany na bluesa

Muszę przyznać, że Grzegorz Gajek bardzo zaimponował mi odwagą i konsekwencją w próbach powiązania tych wszystkich składowych. I trzeba autorowi oddać, że wypada to naprawdę naturalnie i spójnie. W trakcie czytania nie miałem poczucia, że coś zostało wplecione na siłę albo wręcz przeciwnie – z braku laku. Tym samym mogę powiedzieć, że Ziemia nieświęta jest dla mnie być może najlepszą z najdziwniejszych książek tego roku.

Umiejscowienie jej między thrillerem i dark fantasy, co sugeruje okładka, jest dla niej najlepszą szufladką, ale jednocześnie nie mówi nic o faktycznej zawartości.

Pomysł goni pomysł, a wszystko zostaje tu pięknie zszyte niepodrabialnym stylem autora. Gajek porusza ważne tematy, ale narracja w książce dawała mi też takie poczucie luzu, pewnego dystansu do tych wydarzeń. Przesadą byłoby powiedzieć, że ta książka jest zabawna. Sporo tu jednak takich niezobowiązujących kawałków, jak przybycie uzdrowiciela do stolicy, niezręczna rozmowa z panią w kiosku i próba zrozumienia komunikacji miejskiej. Niby nic, a cieszy.

Do tego oczywiście klasyczna walka dobra ze złem, charakter czarny jak dupa szatana i solidna dawka radosnej przemocy.

Kierunek: Ziemia nieświęta

Ziemia nieświęta Grzegorza Gajka zostawi pozytywne wspomnienia, ale można jej też to i owo zarzucić. Uważam, że książka zyskałaby, gdyby była trochę krótsza. Przez większość czasu tempo jest równe, a na początku jest tu obszerne, pomysłowe przedstawienie postaci. Mam jednak wrażenie, że gdzieś po 200 stronach tempo trochę siada, brakuje tych elementów zaskoczenia i po prostu świeżości. Szczęśliwie wraca to wszystko na właściwe tory w końcowych rozdziałach, ale muszę przyznać, że miałem tutaj wrażenie odsuwania tego finału, jakby był za rogiem, a nie nadchodził. Nie jest to na szczęście duży problem, bo Gajek pisze w przyjemny dla oka sposób, a większość bohaterów da się lubić.

Warto docenić atrakcyjne wydanie. U mnie limitowana edycja w twardej oprawie i z ręcznym numerowaniem. Okładka, jak na standardy IX, całkiem niezła – podoba mi się ilustracja, ale dobór fontu chyba mógł być lepszy. Ten jest trochę przebajerowany. W prostocie siła!

Koniec końców, oczywiście polecam i jak zawsze odsyłam Was do wydawcy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *