Michael Griffin Armageddon House. Blog książkowy Mój Kajecik.

Prezentowany tu przeze mnie Armageddon House Michaela Griffina jawił się w zapowiedziach jako jedna z najbardziej intrygujących książek tego roku. Pomijając już, że Griffin nie był do tej pory wydany w Polsce, a literatura grozy w klimacie weird fiction nie jest sprowadzana zbyt często, Armageddon House wyglądał też na zupełnie samodzielne dzieło. Takie, które nie inspiruje się klasykami gatunku w jawny sposób.

A jeśli jeszcze dodać do tego niespotykane połączenie weirdu z fantastyką postapo…

Armageddon House | Michael Griffin | Wydawnictwo IX

Mark, Jenna, Greyson i Polly żyją w dużym podziemnym obiekcie. Bunkier zapewnia im wszystko, czego potrzebują, by zachować pozory normalności: mają wystarczającą ilość żywności, a ponadto siłownię, basen i odpowiednio wyposażony bar. Nie wiedzą za to, kiedy i jak się tutaj znaleźli. Nie pamiętają też w jakim celu. Są obiektami dobrowolnego eksperymentu czy więźniami? Da się stąd wyjść? A może świat się skończył i nie ma już do czego wracać?

Brzmi to jak sroga ilość pytań, a warto zaznaczyć, że jest to powieść niewielkich rozmiarów. Czy te nieco ponad 100 stron daje satysfakcjonujące odpowiedzi?

Armageddon House Michaela Griffina. Powieść weird fiction.

Co robimy w ukryciu

Odpowiem od razu, że nie. Dodam jeszcze, że Michael Griffin nawet specjalnie nie próbuje udzielić nam tych odpowiedzi. Trudno jednocześnie mieć do chłopa o to pretensje, bo Armageddon House daje przez to niezwykle szerokie pole do interpretacji.

Konstrukcyjnie to takie książkowe połączenie Cube z Cloverfield Lane 10, ale podlane własnym, autorskim sosem w postaci surowego klimatu, z mocnym akcentem położonym na psychikę postaci.

Do fabuł-zagadek mam raczej ambiwalentne odczucia. Czasami tego typu scenariusze czy powieści utożsamiam wręcz z leniwym pisaniem. To dlatego, że jeden wielki mindfuck nie może sam w sobie stanowić o sile takiej historii. W końcu jaki problem oprzeć ją na samych sugestiach i zostawić dowolnej interpretacji? Nie, trzeba tu dorzucić coś jeszcze. Może to być mocny finał rozwiewający wątpliwości, przynajmniej częściowo. Mogą to też jednak być odpowiednia ilość mięska w historii: niebanalni bohaterowie, odjechany klimat czy wyjątkowe miejsce akcji.

Michael Griffin w Armageddon House obrał tę drugą ścieżkę, podobnie jak chociażby filmowy Cube czy netfliksowa Platforma. Ta historia nie da Wam prostego rozwiązania. Zaangażuje Was jednak na tyle, że będziecie mieli ochotę dociekać, poskładać sobie to jakoś w głowach.

Armageddon House – wszędzie dobrze, ale…

Jak na weird, Michael Griffin nie popada tu w jakąś szczególną poetyckość. Armageddon House to dosyć konkretna pozycja – ma dobre tempo i całkiem sporo żywiołowych dialogów. Trudno się przy niej nudzić. Autorowi udaje się tu jednak wykreować to charakterystyczne poczucie niewiedzy i maleńkości, obecności czegoś więcej w postaci ukrytej prawdy. To poczucie działa jak łaskotanie stopy, gdy macie na nogach wielkie buciska uniemożliwiające podrapanie. Chciałoby się go pozbyć, więc pędzi się ku ostatniej stronie… ale po niej niewiele się nie zmienia.

Pisałem wcześniej o wątku psychologicznym, który też wypada całkiem ambitnie. Popkultura wielokrotnie przerabiała już kwestię izolacji grupki ludzi. Wnioski z tego są mniej więcej takie, że po około dobie w zamkniętym pokoju ludzie zaczynają się zabijać. No cóż, Armageddon House nie dostarcza tak prostej rozrywki, co nie zmienia faktu że relacje między postaciami nie są fascynujące. To zupełnie różne typy osobowości, które rozkwitają w przekonujący sposób wraz z kolejnymi stronami.

To była niezła jazda. Dosyć krótka, prawda, ale kto wie, czy nie straciłaby po rozciągnięciu. Bardzo podobała mi się ta książka i myślę, że Michael Griffin bez problemu znajdzie sobie grupkę polskich fanów. Oby, bo chciałbym jeszcze mieć okazję sprawdzić jego prozę. Tymczasem, pozostaje mi gorąco polecić Wam Armageddon House i zaprosić na stronę Wydawcy.

One thought on “ARMAGEDDON HOUSE. To nie jest kolejna historia o izolacji”

  1. Akcja odbywa sie glownie w latach 2013–2014 w Nowym Orleanie. Funkcjonuje tam sabat czarownic, ktorego Najwyzsza, czyli posiadaczka pelni sil magicznych, jest Fiona Goode. Jej corka, Cordelia Foxx, prowadzi szkole dla mlodych czarownic, w ktorej ucza sie i mieszkaja: Zoe Benson, Madison Montgomery, Queenie i Nan. Fiona nie moze sie pogodzic ze staroscia i slabnieciem sil, w zwiazku z czym poszukuje sposobow na zyskanie dlugowiecznosci. Spiskuje ponadto przeciwko pozostalym czarownicom, ktorych sily rosna, czym wzbudza podejrzliwosc u wieloletniej rywalki, Myrtle Snow. Zoe i Madison nieudolnie przywracaja do zycia zabitego w wypadku Kyle’a Spencera. Zyjaca w izolacji od sabatu czarownica Misty Day usiluje przywrocic mu pelna sprawnosc, zas Zoe i Madison rywalizuja o jego wzgledy. W Nowym Orleanie zyja takze dwie pozostajace we wrogich relacjach kobiety, ktore w XIX wieku posiadly dar niesmiertelnosci : Delphine LaLaurie i krolowa voodoo, Marie Laveau. Z uplywem czasu nasila sie wrogosc miedzy sabatem a obozem voodoo, ponadto obie strony staja sie obiektem atakow ze strony lowcow czarownic.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *