Łukasz Radecki i powieść grozy Odium. Recenzja książki. Blog książkowy Mój Kajecik.

I znów literatura grozy spod pióra młodego autora. Mamy się z czego cieszyć w tym roku. Łukasz Radecki i jego Odium to pozycja niepozorna, ale i zdecydowanie mająca się czym bronić w starciu z innymi na moim blogu książkowym.

Odium | Łukasz Radecki | Wydawnictwo Phantom Books

Nadia, młoda Rosjanka, otrzymuje propozycję pracy jako nauczycielka języka w polskiej szkole. Nie zastanawia się długo – pakuje swoje rzeczy i wyjeżdża do Krępowa, niewielkiej mieściny blisko granicy. Miejscowi wydają się przyjaźni, a uczniowie posłuszni. Dziewczynie przyjdzie jednak szybko przekonać się, że nie jest tu bezpieczna, a miasteczko nosi na sobie ciężkie brzemię przeszłości.

Niech Was nie zmyli ta przaśna (choć piękna na swój sposób) okładka, która zdaje się nawiązywać do prostych straszaków z lat 90. Owszem, Odium jest powieścią o duchach. Łukasz Radecki rezygnuje jednak z gatunkowych klisz. Tym samym zamiast tragicznej historii fikcyjnej rodziny, tworzy swój horror w nowoczesny sposób i nadaje całości realnego, historycznego sznytu.

Ten kontekst, zapożyczenie z przeszłości pewnych wydarzeń (jeśli nie prawdziwych, to z pewnością prawdopodobnych), nadaje Odium mocnego, symbolicznego wydźwięku. Historia Nadii i Krępowa jest swego rodzaju przestrogą. Jeśli Odium jakkolwiek straszy, to myślę, że właśnie prawdą i tą naszą popieprzoną ludzką naturą. Nie zagłębiam się w to bardziej, bo posunąłbym się do spoilerów.

Dodam, że nieprzypadkowo na pierwszym planie obserwujemy kobietę. W świetle choćby ostatnich wydarzeń na scenie politycznej i protestów, Odium można nazwać powieścią aktualną i uniwersalną.

Ale Ty nigdy nie poddasz się…

Ta przyziemność jest dla Odium zarówno zaletą, jak i wadą. Fajnie się to wszystko zazębia w finale, który jest jak najbardziej horrorowy, ale w gruncie rzeczy ciężko było tej powieści rozwinąć skrzydła. Wiecie, ni to powieść historyczna, ni groza, bo też autor nie epatuje elementami fantastycznymi. Teoretycznie nie jest to potrzebne, by zrobić gęsty klimat, jakieś poczucie zagrożenia… no ale własnie, z tym nie do końca sobie poradzono. Odium Łukasza Radeckiego jest w pewnej mierze powieścią dosyć suchą, jeśli rozumiecie, co mam na myśli. Ostatecznie nadrabia pod koniec, gdy zaczyna wyjaśniać zagadkę miasteczka. Nie ukrywam jednak, że miałem tu miejscami odczucie dłużyzn, mimo niewielkiej objętości.

Koniec końców, warto poświęcić Odium te dwa wieczorki. Niesie pewne ponadczasowe wartości i odniesienia, których właściwie się tu nie spodziewałem. Warto docenić tę ambicję i mieć autora na oku. Z tego, co widzę, w 2021 może o nim być głośno.

Zajrzyjcie koniecznie do oferty Phantom Books Horror!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *