Recenzja książki Wszystkie grzechy korporacji Somnium. Blog literacki.

Wierzcie lub nie, ale nawet prowadząc tak niewielki i niezobowiązujący blogowy pierdolnik literacki, lub jak kto woli blog książkowy, łatwo jest zakopać się w książkach. I z tego też poczucia przesytu miałem zamiar odpuścić sobie Wszystkie grzechy korporacji Somnium Dawida Kaina, mimo sporego zainteresowania z mojej strony. W końcu literatura grozy – coś, co tygryski lubią najbardziej.

Stało się inaczej z kilku powodów. Przekonały mnie przede wszystkim bardzo optymistyczne opinie w mediach, a nie lubię omijać jakościowej literatury grozy – bo do takiej zaliczyć można Wszystkie grzechy korporacji Somnium. Kiedy więc pojawił się ebook (swoją drogą w całkiem atrakcyjnej cenie), mój kochany Kindle poszedł w ruch po kilku tygodniach zbierania kurzu.

I była to lektura, jakiej w tym momencie było mi trzeba.

Wszystkie grzechy korporacji Somnium | Dawid Kain | Wydawnictwo IX

Dawid Kain (właśc. Marcin Kiszela) wraca na rynek literacki z niewielkim objętościowo (w wersji papierowej ok. 140 stron) zbiorem opowiadań. I jest to zbiór nieprzypadkowy, bo podobnie jak w przypadku Nieba, ptaków i robaków A.M. Wybraniec spięty pewną tematyczną klamrą. Bohaterów tych historii spotykają co prawda zupełnie różne (choć równie nierealne) sytuacje i zagrożenia, natomiast zawsze unosi się nad nimi niepokojąca aura czegoś więcej; czegoś przytłaczającego, wykalkulowanego i bezlitosnego.

Wszystkie grzechy korporacji Somnium to opowiadania charakteryzujące się niepowtarzalnym, odrealnionym klimatem. Balansują gdzieś między horrorem a weird fiction, bawiąc się jednocześnie cierpliwością czytelnika i zostawiając go z szeregiem pytań.

Czytnik ebooków Kindle. Książka Dawida Kaina. Wydawnictwo IX.

Wszyscy jesteśmy marionetkami

Sugerowanie, że Wszystkie grzechy korporacji Somnium bezpośrednio wiążą się z popularnym memem Doomer byłoby oczywiście przesadą. Niemniej, w trakcie lektury budziły się we mnie podobne odczucia, jak przy oglądaniu depresyjnych wizji internautów w piątkowy wieczór. Widzę tutaj tych samych ludzi, krzątających się bezrefleksyjnie z kąta w kąt. Widzę bezsens egzystencji, jaki przytłacza ich na co dzień.

Warto wyróżnić tu Matki na przemiał, pierwsze i najlepsze moim zdaniem opowiadanie w tym zbiorze. Dawid Kain przedstawia wizję świata, w którym ludzie przestali umierać – nawet po drastycznych wypadkach regenerują się błyskawicznie. Groteskowe, brutalne, ale też poruszające ciekawy problem egzystencjalny. Nieśmiertelność jako dar, który ludzkość zwyczajnie przerósł, a wizja wieczności – przytłoczyła.

Idąc jednak głębiej, Kain zdaje się czerpać garściami z twórczości Thomasa Ligottiego. W każdym razie to było moje pierwsze skojarzenie, jeśli chodzi o przewijającą się tu regularnie korporację Somnium. To jest zbliżona, równie przygnębiająca wizja ludzkości jako marionetek. I choć jest to podlane fantastyką w postaci odrealnionej, sennej i dusznej jednocześnie atmosfery, z łatwością można postawić się na miejscu tych zagubionych bohaterów i odnieść ich problemy do własnych przemyśleń natury egzystencjalnej.

Proza Dawida Kaina jest atrakcyjna pod względem językowym, ale też nie popadająca w przesadną poetyckość. To, być może wbrew pozorom, dosyć konkretna książka. Z tego też powodu ciężko się od niej oderwać i bez problemu można skończyć w jeden wieczór. Z cała jednak pewnością rozkminy, które u Was wywoła, zostaną z Wami na dłużej.

Też nie chcę zdradzać Wam zbyt dużo. Podsumowując, świetna robota. Wszystkie grzechy korporacji Somnium z pewnością będzie jedną z najciekawszych książek grozy w tym roku.

Mem Doomer

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *