Recenzja książki na blogu literackim. Maciej Liziniewicz i Mroczny zew.

Książka, której po moich zeszłorocznych zachwytach nad Czasem pomsty zabraknąć tu, na moim skromnym blogu książkowym, nie mogło. Maciej Liziniewicz kontynuuje Cykl o Nadolskim i właśnie zaprezentowano nam Mroczny zew.

Czy w tym przypadku również możemy liczyć na tak zgrabne i niewymuszone połączenie powieści historycznej z fantasy? Jaki jest tu pomysł na przygody ukochanego siwowłosego szlachcica?

Mroczny zew | Maciej Liziniewicz | Wydawnictwo Dolnośląskie

Mroczny zew, podobnie jak Czas pomsty, zabiera czytelnika w przeszłość aż do XVII wieku. Dobrze nam już znany szlachcic Żegota Nadolski herbu Bojno po wielokrotnym otarciu się o śmierć w trakcie swoich przygód, układa sobie w końcu życie na nowo u boku brzemiennej żony. Ponownie przyjdzie mu jednak stawić czoła złu, gdy w pewnej bieszczadzkiej wiosce dojdzie do niewyjaśnionych morderstw. Szlachcic wyrusza w podróż, by wraz z kompanami rozwiązać zagadkę i powstrzymać czające się w lasach niebezpieczeństwo.

Powieść historyczna Mroczny zew. Książka w plenerze.
Mroczny zew Macieja Liziniewicza łączy powieść historyczną z fantasy.

Musze przyznać, że kontynuacja na zasadzie bohater znowu musi zrobić coś tam, bo coś tam trochę mnie niepokoiła. To równie dobrze może być pierwszy krok do takiego książkowego serialu, gdzie na jeden odcinek trafia się jedna misja. A Nadolski przecież nie jest najemnikiem do wynajęcia, jak choćby Geralt, którego przygody można by w ten sposób rozciągać w nieskończoność. Byłem więc zaniepokojony, że Mroczny zew wypadnie sztucznie, jednak szczęśliwie Maciej Liziniewicz wykazał się – kolejny raz – niemałą ambicją i zamieszał to wszystko tak, by smakowało jak trzeba.

Raz szablą, raz prochem futrzastą hołotę

Już na etapie drugiej odsłony cyklu autor unika sztucznej powtarzalności. Tym samym nie boi się zepchnąć Nadolskiego na drugi plan – w efekcie przez dobrą połowę powieści akcja ciągnięta jest przede wszystkim przez ziomków szlachcica.

Pamiętacie Stillera i Murraya? Przez Mroczny zew z pewnością jeszcze bardziej polubicie te postacie.

Ruch jest ryzykowny, ale udało się – przywiązałem się do kolejnych postaci i cieszyłem, że Nadolski jako głowa nowej rodziny unika niepotrzebnego ryzyka. Wypada to realistycznie i uwiarygadnia postacie.

Książka w plenerze. Polskie fantasy Macieja Liziniewicza. Średniowieczna akcesoria.

Co tak naprawdę czeka na Was w tej książce? Mroczny zew Macieja Liziniewicza to, ponownie, niezwykła przygoda w historycznych realiach. Wbrew pozorom nie obfituje w akcję – tej wydaje się nieco mniej niż w Czasie pomsty. Duży nacisk położono tu na takie swoiste śledztwo prowadzone przez bohaterów; próbę rozwiązania krwawej zagadki. I ta rzeczywiście trzyma czytelnika za mordę do końca, a jej rozwiązanie niesie ze sobą nie tyle happy end, co pewien ładunek goryczy. W tym uniwersum nigdy nie jest tak do końca dobrze.

Mroczny zew – kontynuacja doskonała?

Książka jest napisana z wyczuwalną fascynacją czasami minionymi, jak i szacunkiem do historii. Tym samym możecie tu liczyć na znakomite oddane realiów: obszerne opisy, ciekawostki, realistycznie przedstawione pojedynki, odpowiednie nazewnictwo, jak i zgrabnie stylizowane, bogate w archaizmy dialogi. Przy tym wszystkim wypada też bardzo naturalnie. To są fascynujące czasy; brutalne, brudne, ale też gloryfikujące jak nigdy męstwo, uczciwość i odwagę.

Mroczny zew to powieść bardzo kompetentna w tym, co robi.

W trakcie lektury bawiłem się przednio i myślę, że całościowo Mroczny zew nie rozczaruje fanów cyklu o Nadolskim. Niemniej, mogę się tu przyczepić mało spektakularnego finału, który sprawiał wrażenie, jakby sztucznie go skrócono. Zabrakło pomysłu? Aż trudno uwierzyć, aczkolwiek ukłucie niedosytu pozostało. I choć chwaliłem zepchnięcie Żegoty na drugi plan, trudno nie odnieść wrażenia, że książka właściwie nie rozwija tej postaci. Dowiadujemy się, co u niego słychać, zbijamy pionę i żegnamy się, przynajmniej na jakiś czas. Na szczęście jego towarzyszom udaje się ten brak trochę zrekompensować.

Cykl o Nadolskim. Książki historyczne. Zamek Dybów w Toruniu.
Cykl o Nadolskim, seria Dzikie Pola. Wydawnictwo Dolnośląskie.

Tak czy inaczej, książka jest ekstra i z czystym sumieniem ją polecam. Mam nadzieję, że kolejna odsłona utrzyma przynajmniej ten poziom, bo mój apetyt nadal pozostaje niezaspokojony. Zapraszam na stronę Wydawnictwa.

A więcej fantasy (i dużo, dużo więcej) znajdziesz na moim IG 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *