Recenzja książki na blogu literackim. Zbiór opowiadań Wiesz, kiedy umrzesz.

Jak widzicie pozostajemy przy Phantom Books Horror oraz krótszych formach literackich. W tym przypadku jest to literatura grozy. Książka Wiesz, kiedy umrzesz to zbiór opowiadań, na który nie byłem w żaden sposób gotowy – nawet jako blog książkowy. Lektura, która jest jak pierwszy transport PKP – spodziewasz się zwykłej podróży z punktu A do punktu B, jednak pozornie prosta przeprawa częstokroć przynosi tuzin niespodziewanych sytuacji. Mort Castle i ta niepozorna proza to właśnie takie PKP.

Co takiego tu znajdziecie?

Wiesz, kiedy umrzesz | Mort Castle | Wydawnictwo Phantom Books Horror

Do zakupu zbioru Wiesz, kiedy umrzesz skłoniły mnie dobiegające skądinąd pozytywne reakcje czytelników. Przyznam, że nie rzuciłem się w momencie premiery na tę pozycję. Z jakiegoś powodu kojarzyła mi się z kolejnym zagranicznym straszakiem bez większych ambicji, natomiast Mortowi Castle ambicji po tej lekturze odmówić nie mogę. Oj, nie mogę.

Książka w plenerze. Literatura grozy. Mort Castle w Phantom Books Horror.
Mort Castle znalazł już sobie w Polsce spore grono fanów.

Wiesz, kiedy umrzesz to 11 opowiadań poruszających temat umierania.

I nie, nie chodzi mi tu o zabijanie czy czystą, niezobowiązującą, slasherową rozwałkę. Ba, mimo obecności pewnych elementów fantastycznych, to nawet nie jest do końca groza. Jeśli jest, to w podobnie jak przedstawiane ostatnio Niebo, ptaki i robaki – zdecydowanie wychodzi poza ramy gatunkowe.

To są historie traktujące siebie, jak i poruszaną tematykę, zupełnie serio. Melancholijne, nieśpieszne, próbujące poruszyć u czytelnika pewną wrażliwość. Przy tym wszystkim są też trudne w odbiorze i zdecydowanie odbiegające formą od popularnej beletrystyki.

Książka w plenerze. Mort Castle Wiesz, kiedy umrzeć.

Mort Castle na pohybel kliszom gatunkowym

Widać, że Mort Castle szuka inspiracji w otaczającym go świecie i prawdziwych ludziach. Do tego stopnia, że umieścił w swoim zbiorze takie postacie, jak Marilyn Monroe, Edgar Allan Poe czy Ernest Hemingway. Mając w świadomości los, jaki spotkał choćby wspomnianą Monroe, obserwacje Castle’a odnośnie zjawiska przemijania wydają się jeszcze bardziej trafne i jeszcze bardziej bolesne.

Wiesz, kiedy umrzesz to taka gorzka pigułka. Każdy kiedyś będzie musiał te bolesne prawidła przełknąć, ale masochiści mogą się z nimi zmierzyć wcześniej, właśnie w formie takiej książeczki.

Czytanie książki.

Starcie jest tym ciekawsze, że proza Castle’a jest bardzo, hmm… Elastyczna. Jednym razem przypomina mi surowy styl Cormaka McCarthy. W innym utworze z kolei minimalistyczne, rozedrgane pióro Chucka Palahniuka. Muszę przyznać, że całościowo był to dla mnie przedziwny miszmasz. Niewygodny, wymuszający na mnie dawkowanie sobie tej książki, natomiast w gruncie rzeczy w tej dziwności niebezpodstawny i konsekwentny.

To nie będzie moja ulubiona książka roku. Na pewno jednak udało się jej mnie zaskoczyć, a oryginalność jest w cenie. Cieszę się więc, że ostatecznie sięgnąłem po Wiesz, kiedy umrzesz i polecam ten zbiór właśnie poszukiwaczom grozy nietuzinkowej, stonowanej, nie bojącej się ciekawych form.

Zainteresowanych odsyłam do sklepiku OLS.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *