Wzgórze przyśnień. Autor Arthur Machen. Książka weird fiction. Państwowy Instytut Wydawniczy.

Arthur Machen to dla polskich miłośników grozy pisanej nazwisko niekoniecznie obce, choć dotychczas traktowane trochę po macoszemu. Polskiego przekładu doczekało się co prawda Troje szalbierzy i zbiór Inne światy, natomiast trudno mówić tu o wybitnie dużym zainteresowaniu autorem, który był przecież swego czasu ceniony choćby przez samego H.P. Lovecrafta. Po kolejną pozycję Machena sięgnął jednak legendarny Państwowy Instytut Wydawniczy, sporadycznie wydający bardzo ciekawe perełki z gatunku szeroko pojętej fantastyki. Czym właściwie jest to ślicznie wydane Wzgórze przyśnień?

Tytuł przez wiele osób zaliczany jest to najlepszych, najbardziej ambitnych w dorobku Arthura Machena. Choć ten kojarzony jest przede wszystkim jako autor grozy, Wzgórze przyśnień ma być jednocześnie powieścią wykraczającą znacznie poza ramy gatunkowe i czerpiącą z różnych źródeł. Ile w tym prawdy i czy całość aby na pewno broni się współcześnie?

Wzgórze przyśnień | Arthur Machen | Państwowy Instytut Wydawniczy

Lucian Taylor zostaje w młodym wieku naznaczony przez pewne nietypowe zdarzenie. Jak się okazuje, odciśnie ono na nim na tyle duże piętno, że mężczyzna myślami wracać będzie do niego jeszcze wiele lat później. Po przeprowadzce do Londynu, Lucian będzie starał realizować się jako pisarz. Przyjdzie mu jednak przy tym bić się z własnymi myślami, wyobraźnią i zupełnie nowym obrazem otaczającej go rzeczywistości.

Uff… Muszę przyznać, że tworząc ten krótki opis fabuły musiałem nieco posiłkować się opisami dostępnymi w sieci. Koniec końców i tak nie czuję się nim usatysfakcjonowany… Wzgórze przyśnień to bowiem książka stawiająca nie do końca na fabułę, a raczej pewną specyficzną, magiczną i niepokojącą aurę.

Czuć, że głównym celem Machena nie było tu przedstawienie jakiejś historii, a wprowadzenie odbiorcy w swego rodzaju czytelniczy trans.

Lucian Taylor – o losach twórcy przeklętego

Wzgórze przyśnień było dla mnie sporą niespodzianką, a ambicja, jaką wykazał się w tej powieści Machen na wielu płaszczyznach, okazała się niemal przytłaczająca. Nie mogę tej powieści nazwać horrorem, natomiast można ją już moim zdaniem śmiało zaliczyć do weird fiction. Jak jednak zapowiadano, nie wypada zamykać jej w żadnej szufladce – to bardzo złożony twór.

Recenzja książki "Wzgórze przyśnień". Autor Arthur Machen. Weird Fiction z PIW.

Całościowo można się w niej dopatrzyć swego rodzaju hołdu złożonego pracy prozaika. Wiele stron poświecono tu zarówno samemu procesowi tworzenia, ale jeszcze więcej całej tej mistycznej otoczce: przemyśleniom, emocjom, spostrzeżeniom, wszelkim chęciom i niechęciom.

Z pewnością Arthur Machen umieścił w protagoniście sporo z samego siebie. Muszę przyznać, że taka wycieczka do głowy twórcy jest dla mnie zawsze czymś fascynującym.

To też powieść mocno nieliniowa. Autor obudował ją sporą ilością wspomnień, ale i przepięknych, bogatych opisów, którym nie bał się oddać tu wielokrotnie głównego planu. Te skutecznie wprowadzają ten specyficzny, senny nastrój, który gęstnieje z każda kolejna stroną. Pod koniec budzi już przede wszystkim niepokój.

Wyprawa na Wzgórze przyśnień to jednak nie taka bułka z masłem, jak może się wydawać. Machen zawarł w historii masę odniesień do literatury i dzieł, których po prostu nie znam. I choć można się tu ratować licznymi przypisami, ostatecznie zostawałem wielokrotnie z pewnym mętlikiem w głowie. Przed starciem z książką warto mieć na uwadze, że taka sytuacja pewnie będzie się tu powtarzała. Współczesny polski czytelnik nie parający się historią literatury może mieć tu problem. Anglojęzyczny zresztą też, bo choć ta część poświęcona pracy pisarza można uznać za największą zaletę powieść, to trudno nie odnieść wrażenia, że pisana była dla kumatych – nie czytelników, a pisarzy właśnie.

Wyprawa na Wzgórze przyśnień

Wspominałem już, że książka jest elegancko wydana. Składa się na to prosta, przemyślana grafika, ale też choćby taki drobiazg, jak obwoluta. Nie jestem pewien, kiedy ostatni raz kupowałem nową książkę z obwolutą i bardzo fajnie, że PIW z tego nie zrezygnowało. Warto docenić przekład Macieja Płazy, który doskonale oddał bogaty, kwiecisty, a jednocześnie niewymuszony styl Machena. Ta książka jest niemal poetycka w swojej formie. A na deserek bardzo rozbudowane posłowie z licznymi ciekawostkami.

Tym samym polecam Wam Wzgórze przyśnień. Książka nie ma zbyt wiele litości dla współczesnego czytelnika, ale nie można nie docenić bijących z niej ambicji i polotu. Dla poszukiwaczy wrażeń zakochanych w szeroko pojętej grozie – pozycja obowiązkowa. Odsyłam na stronę PIW.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *