Robert Aickman i jego zbiór opowiadań. Wydawnictwo IX. Recenzja książki na blogu literackim.

Raz na jakiś czas, nieczęsto, dzięki ciężkiej pracy wydawcy i jego wiary w dobry gust czytelników, udaje się odkryć wyjątkową książkę. Czasami jest to debiutant, który idzie pod prąd ze swoimi świeżymi pomysłami. Innym razem wręcz przeciwnie – doświadczony, inspirujący swoją pracą od wielu lat autor literatury, który nie znalazł sobie na rynku aż tyle miejsca, by trafić do kraju nad Wisłą.

Tak miałem z Robertem Aickmanem. W roku 2019 przedstawiałem Wam zbiór Ukryty pokój – opowiadania, które pod kątem konstrukcji mogłyby powstać współcześnie, a jednocześnie wyróżniające się doskonałym piórem i eleganckim językiem wykształconego, pewnego swego warsztatu Anglika. Lektura tego zbioru była jak otwarcie okna po deszczowym dniu; wpuszczenie do przytulnego pokoju odświeżającego, chłodnego powietrza. Za tym się po prostu tęskni.

Nic więc dziwnego, że pojawił się apetyt na więcej. Wydawnictwo IX szczęśliwie nie porzuciło swojej perełki i szukało dalej. Efektem jest drugi, co najmniej równie elegancko wydany zbiór opowiadań W głębi lasu.

W głębi lasu | Robert Aickman | Wydawnictwo IX

Pomysły na zdjęcia. Ciekawe zdjęcie. Robert Aickman. Wydawnictwo IX.

Robert Aickman to autor skupiający się na szeroko pojętej grozie, przede wszystkim zahaczając o weird fiction i bawiąc się ghost stories.

Zbiór W głębi lasu pod względem ogólnego tonu, pomysłu na opowiadania, powinien zdecydowanie przypaść do gustu fanom poprzedniej kolekcji. Nie znaczy to jednak, że nie ma tu niespodzianek.

Ale po kolei. Jako dominujące uczucie towarzyszące mi w trakcie lektury zbioru wskazałbym niepokój. Nie należy tego mylić ze strachem, nie należy też nastawiać na nagłe fajerwerki czy oczywiste w swojej formie straszydła. To już jest passé. Aickman zamiast zaskakiwać w mało wyszukany sposób woli stawiać na stałe budowanie napięcia. Często od niepozornego, przyziemnego początku, do krótkiego starcia z jakąś formą siły nadprzyrodzonej na końcu. A napięciu towarzyszy najczęściej nasza zwykła, wrodzona ciekawość. Z czym mamy tutaj tak naprawdę do czynienia? I czy nieznane musi faktycznie oznaczać zagrożenie?

Podobnie jak w przypadku Ukrytego pokoju, opowiadania w zbiorze W głębi lasu lubią bawić się cierpliwością czytelnika poprzez unikanie prostych odpowiedzi. Jest to jednak ten rodzaj lekkiego poirytowania, który pozwala zatrzymać treść w pamięci na dłużej. A przy okazji rozbudza apetyt na kolejne opowiadanie. I kolejne, i jeszcze jedno… A, to już koniec?

Drugie życie Roberta Aickmana

Oprócz tej narastającej powoli dziwności, tych igiełek niepokoju wbijanych nam w mózgi i niewygodnego poczucia, że coś tu jest nie halo – szczególnej uwadze polecam Ciceroni, Szkolną przyjaciółkę oraz tytułowe W głębi lasu – Aickman od czasu do czasu porywa się na coś innego. Jedno z opowiadań szczególnie się tu wyłamuje, a jednocześnie szczególnie mnie urzekło – Wstęp tylko dla mieszkańców. Uważam, że mogłoby ono wyjść spod pióra samego Charlesa Dickensa. Aickmanowi ze swoim poukładanym, eleganckim językiem i kunsztem właściwie nigdy do tej legendy nie było szczególnie daleko, natomiast w tym utworze dzieje się coś więcej. Sam w sobie jest chyba najbardziej przyziemny z całego zbioru, ale w zamian oferuje – chyba dosyć nietypowe dla autora – obszerne dialogi, szczegółowo zarysowane postacie, jak i szczyptę humoru. Nie wiem, czy to mój ulubiony utwór, ale jest bardzo błyskotliwy i pozytywnie zaskakujący.

Książkowy horror i opowiadania grozy. Książka "W głębi lasu".

Nie zawsze moim zdaniem te eksperymenty są udane. Muszę przyznać, że Kartki z pamiętnika pewnej młodej damy okazały się nużące. Z kolei forma wspomnień lekko roztrzepanej, emocjonalnej dziewczyny – upierdliwa w odbiorze. To jednak moje jedyne rozczarowanie w całościowo równym, satysfakcjonującym zbiorze.

Książka otrzymała oczywiście godne, piękne opakowanie. Na limitowanej twardej oprawie znajdziecie klimatyczne ilustracja Łukasza Gwiżdża. Wewnątrz, na początku i końcu, dodatkowe urocze ilustracje, których autora się nie doszukałem. Dedykowana zakładka i, hmm… Pocztówka? Babci bym tego nie wysłał, co nie znaczy, że mi się nie podoba 😉 Jest i ręczna numeracja.

Szacun dla Wydawnictwa za kolejną fantastyczną pozycję i osobne gratulacja dla Tomasza Chyrzyńskiego za przekład – jestem pewien, że oddaje dokładnie to, co powinien. Wbrew pozorom nie jest to trudna w odbiorze proza i powinna bez problemu znaleźć sobie fanów. Jeśli więc nie mieliście z Aickmanem styczności, warto zacząć już dziś – choćby od W głębi lasu.

Las. Zdjęcie w lesie. Czytanie książki. Książka w plenerze.
I tak się powoli żyje w głębi lasu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *