Zbiór "Cała Orsinia" autorstwa Ursuli K. Le Guin. Recenzja książki.

Zmarła w 2018 roku Ursula K. Le Guin to oczywiście wybitna, ceniona w szerokim świecie przedstawiciela pisanej fantastyki. Polscy fani autorki kultowego Ziemiomorza nie mogą narzekać na nudę – od kilku lat Prószyński i S-ka odświeża tytuły autorki i serwuje w postaci spójnej, przyjemnej dla oka serii, która na pewno zdążyła już przyciągnąć Waszą uwagę.

Nic nie trwa wiecznie. Cała Orsinia została zapowiedziana jako ostatni omnibus autorki. Co znajdziemy w środku?

Cała Orsinia | Ursula K. Le Guin | Prószyński i S-ka

Na zbiór Cała Orsinia składa się powieść Malafrena oraz piosenki i opowiadania autorki. Wybór jest nieprzypadkowy, gdyż utwory łączy tu świat.

Ursula K. Le Guin i cykl orsiniański. Zbiór fantasy "Cała Orsinia".

Cała Orsinia krąży bowiem wokół tytułowego państwa. Teoretycznie fikcyjnego, zrodzonego przez bujną wyobraźnię Ursuli Le Guin, ale jednocześnie niezwykle namacalnego. Położone jest gdzieś w Europie i ukształtowane w dużej mierze przez doskonale znane nam wydarzenia: wojny, zbrodniarzy, ale też twórczość wielkich kompozytorów, pisarzy i myślicieli. Orsinia to po prostu nowe miejsce na mapie, podlegające jednak prawom istniejącego świata.

To niecodzienny zabieg w wykonaniu popularnej pisarki, która przyzwyczaiła przecież do czerpania garściami z popularnych rozwiązań gatunku fantasy, jak i rozwijania ich. Zabieg niecodzienny i ryzykowny, bo przecież trudniej tu o klienta niż w przypadku smoków i magii. Czy słusznie?

Malafrena, czyli Ursula Le Guin inaczej

Itale Sorde, młodzieniec z prowincji, szuka ucieczki do wielkiego świata. Ostatecznie, nieco na przekór woli rodziców, udaje mu się wyjechać na studia do Solariy. Itale wykazuje cechy typowego patrioty i pragnie dołożyć swoją cegiełkę w walce z okupantem Orsinii – Cesarstwem Austriackim. Wkrótce dołącza do stowarzyszenia rewolucjonistów.

Wybitna autorka fantasy Ursula Le Guin i jej cykl orsiniański. Recenzja książki.

Malafrena to jedyna powieść zawarta w zbiorze Cała Orsinia i stanowi lwią część książki. Historia rozgrywa się w pierwszej połowie XIX wieku, a jedynym elementem fantastycznym jest tu wspomniane państwo. Aby nie wprowadzać czytelnika w błąd, albo może po prostu być bardziej precyzyjnym, powieść określa się niekiedy mianem pseudohistorycznej. Jest to pewien ewenement w twórczości Le Guin.

Orsinia – blaski i cienie

Nie sposób jej odmówić cech typowych dla dzieł autorki. Malafrena jest szalenie rozbudowana, obfitująca w mniejsze i większe szczegóły. Idzie to w parze z pięknym, kwiecistym językiem, który znakomicie przełożyła Agnieszka Sylwanowicz. Doprawdy, język to nie jest wszystko, ale podkreśla wielkość autorki. Historia niesie też sporo fajnych, ponadczasowych przemyśleń.

Le Guin odnosi się do istoty zjawiska rewolucji, co często zgrabnie i sensownie przeplata się tutaj z konfliktem pokoleń i młodzieńczym buntem.

Nie zmienia to niestety faktu, że Malafrena była dla mnie powieścią bardzo trudną, momentami odpychającą. Jestem w stanie zrozumieć, dlaczego nie jest najbardziej lubiana z twórczości Ursuli Le Guin. Czytelnicy fantasy nie są do końca targetem tego dzieła, które jest przecież mocno zakorzenione w – mało pociągających dla przeciętnego czytelnika, przyznajmy to – realiach XIX-wiecznej Europy.

Nigdy nie odważę się nazwać tej powieści złą. Wręcz przeciwnie, ona jest pod wieloma względami znakomita. Dbałość o detale i trud włożony w wykreowanie tak realistycznego państwa, jak i niosącej szereg przemyśleń fabuły, budzą ogromny podziw. Nie mogłem natomiast odnaleźć się w świecie wyższych sfer, baronów i baronówien, czy intryg politycznych.

Z tego względu traktuję Malafrenę jako dopieszczoną ciekawostkę dla węższego grona czytelników. Warto to znać, trudniej pokochać.

Opowieści orsiniańskie Ursuli K. Le Guin

Zawarte w książce opowiadania, choć mocno w duchu Malafreny, dostarczyły mi więcej radochy. Historycznie osadzone są na przestrzeni kilku wieków, a więc już to automatycznie budziło moje zainteresowanie do poznania tego świata w różnych momentach swojego istnienia. Różni, ciekawi i jednocześnie namacalni bohaterowie, przedstawieni w ciekawych momentach swojego życia. Podobnie jak powieść, opowiadania Ursuli Le Guin niosą garść przemyśleń, zagłębiają się przy tym w ludzką naturę, a jednocześnie ciekawie rozwijają fikcyjną historię i kulturę Orsinii.

Recenzja książki "Cała Orsinia". Powieść fantasy "Malafrena" i inne powiązane utwory.

Taka skondensowana forma i różnorodność zdecydowanie sprzyjała mojemu skupieniu na treści. Nie napiszę więcej, zostawiam Wam odkrywanie tego świata.

Wspomnę jeszcze tylko, że zbiór zawiera trzy piosenki, o których nie napiszę nic, bo nie potrafię jakkolwiek ocenić ich wartości. Są też opowiadania spoza cyklu orsiniańskiego, które trzymają jednak podobny poziom.

Cała Orsinia to już chyba pożegnanie Prószyńskiego z Ursulą Le Guin. Przynajmniej na jakiś czas. Zalecam jednak traktować tę pozycję nie jak huczne zamknięcie tej pięknie wydanej serii, a raczej pewnie uzupełnienie. Ciekawostkę w twórczości autorski, choć ciekawostkę napisaną i wydaną z należytą, typową dla autorki starannością. Tak moim zdaniem smakuje najlepiej.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *