Artur Urbanowicz - horror "Gałęziste". Recenzja książki.

Inkub wydany przez Wydawnictwo Vesper okazał się chyba największym horrorowym hitem w mijającym roku. Były miejsca na listach bestsellerów, były również znakomite opinie. Przyznam, że nie przypominam sobie chyba żadnego głosu rozczarowania, co jest wręcz niespotykanym zjawiskiem. Chapeau bas, Panie Urbanowicz. Nic dziwnego, że Vesper kuje żelazo póki gorącu i wydaje Gałęziste – debiutancką powieść młodego autora grozy.

Gałęziste Artura Urbanowicza (zdobywca nagrody im. Stefana Grabińskiego) w nowym wydaniu zostało gruntownie przeredagowane i poprawione. Jak przystało na wydawcę, książka otrzymała także ciekawsze opakowanie i trochę ilustracji, ale o tym na końcu. Mamy więc znakomitą okazję, by zapoznać się z początkami być może najgorętszego obecnie nazwiska na rynku literatury grozy.

Wątpliwości? Choćby czy robota początkującego przecież wówczas pisarza nie będzie zanadto odstawała od mocarnej oferty Vesper, w tym tak rozbudzającego apetyt Inkuba. Ryzyko rozczarowania jest spore, choć zakładam, że nikt by tytułu nie tykał, gdyby w niego nie wierzył.

Gałęziste | Artur Urbanowicz | Wydawnictwo Vesper

Tomek i Karolina wyjeżdżają na krótkie wczasy na Suwalszczyznę. Wyjazd nie przebiega do końca po ich myśli, bo szybko pojawiają się niewielkie problemy z policją, nieprzyjemne starcie z leśniczym, a nawet komplikacje z noclegiem. Różnice charakterów i poglądów prowadzą też do poważnych w skutkach tarć między samymi bohaterami.

Las. Czytanie książki. Gałęziste. Wydwnictwo Vesper. Polski horror.

Brzmi jak sroga obyczajówka, ale niech to nie zrazi miłośników książkowego horroru. Okładka Gałęzistych zapowiada szereg atrakcji w postaci tego, co tygrysy lubią najbardziej: domu z niepokojącymi lokatorami, mieszkających w jeziorze nieumarłych, czy lasu nawiedzonego przez demona.

Choć rzadko bywam na grzybach, czuję w sobie duszę człowieka lasu. To są moje klimaty, a ponadto uważam, że trudno o lepsze umiejscowienie polskiego horroru, niż właśnie otoczenie natury. To się po prostu zazębia, pasuje do siebie jak smalec do chlebka. I choć fundamenty są w tej powieści solidne, w trakcie lektury odczuwałem pewne zgrzyty.

Co skrywa Gałęziste? Debiutancki horror Artura Urbanowicza

Zdecydowanie nie jest to debiut skromny. Artur Urbanowicz poświęcił na historię Tomka i Karoliny ponad 440 stron. Nie należę do osób oceniających książki po objętości, ale trzeba przyznać, że na tle wielu innych debiutów z gatunku książkowych horrorów, czasami ledwie dobijających do setki, wypada to atrakcyjnie i obiecująco. Nie bez powodu.

Artur Urbanowicz. Gałęziste. Polski horror. Literatura grozy. Książka z Wydawnictwa Vesper.

Nie ma tu mowy o laniu wody – to jest porządnie zarysowana fabuła z solidnie rozbudowanymi postaciami. Zło czające się w lesie również nie wzięło się znikąd i autor umieścił w Gałęzistym sporo odniesień do wierzeń słowiańskich. To samo w sobie stanowiło dla mnie nie lada wabik, a systematycznie, stopniowo odsłaniane karty skutecznie trzymały mnie z nosem w książce.

Można jeszcze pochwalić kwestie bardziej techniczne. Tempo jest odpowiednie – Urbanowicz wie, kiedy przyspieszyć i kiedy dać czytelnikowi chwilę na oddech i poukładanie sobie historii. Znajdzie się tu też miejsce na nieoczekiwane, ale i sensownie wyjaśnione zwroty. Opisy i narracja wypadają całkiem zgrabnie, natomiast nieco mniej dialogi – w moim odczuciu były trochę nienaturalne, ale to niestety częsta przypadłość w literaturze grozy. Może i nie tylko grozy?

Im dalej w las…

O ile postacie poznałem bardzo dobrze, to nie mogę napisać, żebym jakoś szczególnie je polubił. Karolina to zagorzała katoliczka – nie pije, nie pali, nie przeklina. Regularnie się modli i czeka z kolejnym krokiem do ślubu.

Michał Lorenc. Książka. Ilustracje do powieści. Polski horror.

Tomek to z kolei mentalny Seba w dresie i gimboateista w jednym. Jest porywczy, agresywny, lubi rzucać mięsem i chwali się znajomością książek Dawkinsa. Nie wierzy i używa najbardziej oczywistych argumentów w dyskusji. Ona i on, morze i ląd…

Nie mam problemu, by uwierzyć w takie postacie, ale łączenie takich skrajności w pary jest już w moim odczuciu mocno naciągane i wypada nienaturalnie.

Fakt, że oboje są zarysowani grubą krechą, nie ułatwia też utożsamiania się z nimi. No i jest jeszcze pan Andrzej – stereotypowy mędrzec, który pojawia się zawsze wtedy, gdy jest potrzebny, a przy okazji trzyma w garści odpowiedzi na dowolne pytania. Panie Arturze, zabrakło tu hamulców.

Gałęziste całościowo jest horrorem dosyć grubo ciosanym, mało subtelnym. Często zamiast budować klimat, jakieś poczucie niepewności i tajemnicy, woli wyłożyć kawę na ławę i POKAZYWAĆ. Traci przez to jako powieść grozy, ale na pewno zyskuje jako czysta rozrywka, więc nie mam z tym dużego problemu. Trzeba też przyznać, że na sam koniec Pan Urbanowicz odpalił niezłą petardę. Ryzykowne, przewrotne, ale podobało mi się.

Las. Gałęzie. Polski horror. Toruń.

Ostatecznie Gałęziste jest więc powieścią nierówną, ale wychodzącą na plus. Czuć tu rękę autora młodego, debiutującego, jednak wchodzącego na rynek z głową pełną pomysłów i ambicją. Szanuję i pozdrawiam.

Premierę książki zaplanowano na 13 listopada. Możecie jednak nabyć ją dużo wcześniej – Wydawnictwo Vesper zaprasza na Międzynarodowe Targi Książki w Krakowie w dniach 24-27 października 2019 roku.

One thought on “Im dalej w las, tym więcej drzew? „Gałęziste” Artura Urbanowicza”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *