Paweł Majka i "Jedyne" - nowy cykli fantasy.

O, Paweł Majka wydał nową książkę. Autor znany między innymi z popularnej serii Metro 2033 tym razem wspólnie z wydawnictwem Genius Creations częstuje własnym, świeżym tytułem. Jedyne: Ścieżki krwi również przedstawione jest jako pierwszy tom większego cyklu polskiego fantasy.

Doświadczony i wielokrotnie nagradzany pisarz, nowy i oryginalny świat, szereg barwnych postaci… Wygląda to podejrzanie pięknie, prawda? No właśnie.

Jedyne: Ścieżki krwi | Paweł Majka | Wydawnictwo Genius Creations

"Jedyne" - nowy cykl polskiego fantasy. Wydawnictwo Genius Creations.

Naszym oczkiem w głowie w trakcie lektury Ścieżek krwi ma tu być Myszon Oko. Chłopak okazuje się Wybrańcem; uzdolnionym posiadaczem Mocy. Zostaje wcielony do komanda złożonego z buntowników i od teraz jego głównym zadaniem jest ochrona tytułowego Jedynego – potężnego miasta, centrum Wieloświata.

Mamy tu pościg za antagonistą, mamy niebezpieczną podróż, ale i sporo strzelania przeplatanego zabawą mocami.

OK, fabuła swoją drogą, ale co Jedyne: Ścieżki krwi ma oferować czytelnikowi w praktyce? Wabikiem i mocną stroną jest tu na pewno pióro Pawła Majki. Książka jest napisana bez zbędnego zadęcia, co nie jest oczywiste, a co zawsze warto docenić. Pod pewnymi względami przypomina to Pratchetta: luźne słowotwórstwo, fikuśne imiona postaci, ciekawe nazewnictwo, charakterystyczne dialogi i wyczuwalna ironia. Nie ma tu tego tak dużo, jak u Mistrza, ale wystarczająco, by nadać całości jakiś charakter.

Recenzja książki "Jedyne: Ścieżki krwi". Polskie fantasy autorstwa Pawła Majki.

Drugim wabikiem teoretycznie powinien być świat. I tu pojawiają się moje zarzuty.

Świat, którego nie widać

Mam do tej książki tak naprawdę jeden, ale za to poważny zarzut. Widać, że Paweł Majka starał się stworzyć tutaj coś naprawdę oryginalnego pod względem otoczki. Pomijając już fakt, że świat jest oczywiście fikcyjny, trudno mi, hmm… umiejscowić go czasowo. Mamy tu zarówno moce nadprzyrodzone, coś na kształt magii, klasyczne funkcje jak np. król i gladiatorzy, a tuż obok komando z karabinami, renegatów i Wieloświat.

Jest więc ambitnie, jest nietuzinkowo i bez schematów. Taki świat jest oczywiście do ogarnięcia w ramach fantastyki pisanej, natomiast w tym przypadku ma się wrażenie porwania z motyką na słońce.

Mój problem jest taki, że ja tego zupełnie nie widzę. Nie wątpię, że siedzi on w głowie autora, natomiast na papier absolutnie nie udało się tego przelać. Jeśli mam wskazać przyczynę, to jest to po prostu brak konkretów i niedobór opisów. Przez 500 stron śledzimy takie zadymy i tak rozpędzonych bohaterów, że autor i redaktor zapomnieli chyba o podstawie. Czy to aż tak ważne? Zakładam, że tak, skoro książkę zatytułowano nazwą miasta, pełniącego tu zresztą funkcję serca tego Wieloświata.

Paweł Majka i Genius Creations. Recenzja książki "Jedyne: Ścieżki krwi".

Można się posiłkować okładką (moim zdaniem naprawdę ładną), jednak ma to niestety swoje granice. Może mam mało wybujałą wyobraźnię, ale naprawdę przez większość czasu miałem tu problem złapania się czegoś i umiejscowienia bohaterów (tu też brakuje opisów wyglądu, ale pal licho) na czymś ciekawszym niż green screen. W połączeniu ze względnie szybką akcją, daje to wszystko niestety odrzucające poczucie chaosu.

Będąc jeszcze całkiem świeżo po kapitalnie zarysowanym Czasie pomsty, takie braki kłują w oczy,

Jedyne: Ścieżki krwi – tom pierwszy i ostatni?

Odczuwam pewien żal i niedosyt związane z tą książką, bo zapowiadała się naprawdę fajnie, z jajem. I to jajo tutaj jest, są też inne niepodważalne zalety jak sporo fajnych dialogów, dobry humor czy wyczuwalna, bardzo przyjemna nutka ironii.

To wszystko jednak przegrywa w starciu z brakiem regularnych, barwnych opisów i poczuciu wszechobecnego galimatiasu. Na tyle, że na kolejne tomy po prostu nie czekam. Nie wierzę, że tak doświadczony autor jak Paweł Majka nie był w stanie uzupełnić tych braków. Być może wydawnictwo Genius Creations troszkę nawaliło i redaktorzy nie przemyśleli, jak tekst może być ostatecznie odebrany. Wydaje mi się, że leży tu ta odpowiedzialność, by wskazać autorowi drogę, kiedy trzeba.

Nie wiem, nie mnie szukać winnych. Ja oceniam produkt końcowy. Wiem natomiast, że książka (mimo słabej promocji i stosunkowo niewielkiej popularności w mediach społecznościowych) zdecydowanie znalazła sobie fanów i dobre opinie. Może więc problem leży we mnie i przesadzam. Czytaliście Jedyne: Ścieżki krwi? Jestem bardzo ciekaw Waszych opinii.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *