Książka "Ukryty pokój" z Wydawnictwa IX. Horror psychologiczny i weird fiction.

Jedną z większych przyjemności dla mnie, czytelnika i miłośnika grozy, jest możliwość odkrywania. Nowych autorów, starych autorów, nieznanych dotychczas prac tych najbardziej uznanych. Albo tych Wielkich, o których świat po prostu zapomniał. Spotykamy się tu dzisiaj, by poznać właśnie takiego rodzynka ze świata literatury grozy. Dzięki Wydawnictwu IX możemy od niedawna cieszyć oczy fantastycznym zbiorem zakurzonych opowiadań Ukryty pokój. Robert Aickman, wzór i inspiracja między innymi dla współczesnych tuzów książkowego horroru, po raz pierwszy został przełożony na język polski.

Co wyróżnia tego szanowanego, choć zapomnianego autora? Czy ta proza wciąż jest w stanie zaskoczyć?

Kim był Robert Aickman?

Wydawca pomyślał o wszystkim, więc w omawianym przeze mnie tutaj, zgrabniutkim zbiorze opowiadań znajdziecie także rozbudowany wstęp Tomasza Chyrzyńskiego. Oprę się na nim, by pokrótce przedstawić Wam postać autora.

Czytając o jego losach, łatwo zauważyć, że jest to jeden z tych twórców, który od początku nie miał wesoło. Bez wątpienia życie osobiste znajdowało też odbicie w jego twórczości.

Kim był Robert Aickman?

Robert Fordyce Aickman urodził się w 1914 roku w Londynie. Jego dzieciństwo upłynęło pod znakiem burzliwego związku rodziców, poróżnionych między innymi wiekiem. Kiedy skończył 17 lat, Robert został opuszczony przez matkę, a wkrótce również przez ojca.

Choć nigdy nie podjął studiów, początkowo uczył się na architekta. Szybko jednak zwrócił się w kierunku pasjonującej go, szeroko pojętej sztuki, co z kolei pchnęło go w kierunku pisania recenzji. Do rozwijania się w kierunku pisarstwa pchnęła go także po części matka – robił to już w czasach szkolnych. Istotną rolę w życiu mężczyzny pełniła również żegluga śródlądowa.

Robert był z natury samotnikiem, a rozpoczęte w 1941 roku małżeństwo rozpadło się kilkanaście lat później.

Aickman jest autorem łącznie 48 opowiadań i 3 powieści. Jego twórczość przyniosła mu prestiżowe nagrody, w tym World Fantasy Award. Choć więc był pisarzem docenianym, nie szło to niestety w parze z popularnością. Poświadczyć o tym może choćby fakt, że tegoroczny zbiór Ukryty pokój to pierwsze dzieła pisarza przetłumaczone na język polski. Tworzył przede wszystkim literaturę grozy, horror łączący w sobie weird fiction i ghost stories. W tych fantastycznych, niepokojących opowiadaniach znajdziecie również postacie i wydarzenia zauważalnie inspirowane życiem prywatnym i otoczeniem z życia twórcy.

Zmarł w 1981 roku. Jego twórczość stanowi inspirację dla wielu współczesnych autorów: Neila Gaimana, Ramseya Campbella czy Clive’a Barkera.

Ukryty pokój. Opowieści osobliwe i makabryczne | Robert Aickman | Wydawnictwo IX

Robert Aickman i zbiór opowiadań "Ukryty pokój" z Wydawnictwa IX.

Ukryty pokój to 8 opowiadań na niemal 350 stronach. Historie można umiejscowić w szufladkach z horrorem i weird fiction. Idąc głębiej, są to przede wszystkim opowiadania o duchach, choć Robert Aickman zahacza również o inne gałęzie, w tym horror psychologiczny.

Autora cechuje przede wszystkim znakomite wyczucie w budowaniu historii i napięcia. Nasza cierpliwość bywa jednak wystawiana na próbę.

Aickman nie lubi odsłaniać wszystkich kart i zdecydowanie woli powiedzieć za mało niż za dużo. Suspens i zagadka wpływają oczywiście na przyjemność z czytania, autentycznie wciągając odbiorcę jak odkurzać dwugroszówkę. Opowiadania charakteryzuje jednak to, że nie ma tu prostych rozwiązań podanych na tacy.

Pewnie można to uznać za irytujące. Ja jednak doceniłem zaufanie autora do czytelnika, a snucie ewentualnych teorii sprawiało mi szczerą frajdę. Jest to zresztą w zgodzie ze światem kreowanym prze Aickmana. Pozornie normalnym, reprezentowanym przeciętnymi, zmagającymi się z trudami codzienności szaraczkami, z którymi bezproblemowo możemy się utożsamić. Zjawiska i zdarzenia, z którymi przyjdzie im się spotkać, wykraczają jednak poza ich realia. Oni (a my przy okazji) nie tyle nie mogą, co nie powinni ich pojmować. Siłą jest tu właśnie to przytłoczenie niewiedzą i nieświadomością.

Literatura grozy i weird fiction z Wydawnictwa IX.

Wbrew pozorom, zdecydowanie nie można również narzekać na monotematyczność. Choć daniem głównym w opowiadaniach jest obecność pewnej formy obcej siły, otoczka zawsze jest nieco inna. Tytułowy Ukryty pokój osadzony jest w domu rodzinnym, a akcję śledzimy z perspektywy małej dziewczynki. Miecze zabierają nas do obskurnego wesołego miasteczka, a Morze ciemne jak wino na tajemniczą wysepkę. Warto tu wyróżnić wszelkie opisy – miejsc, warunków atmosferycznych, czy też uczuć – bo te wypadają brawurowo. Moim zdaniem jest to siła napędzająca stonowaną formę, jaką jest weird fiction (chwaliłem niedawno za to również Ćmę), a Aickman ewidentnie czuje się w tym świetnie. Ten świat żyje własnym życiem.

Najlepiej jednak autor zdaje się wypadać, gdy skupia się przede wszystkim na bohaterach. Chyba najwyraźniej wybrzmiewa to w opowiadaniu Jaka zimna rączka, gdzie osamotniony, zamknięty w czterech ścianach Edmund szuka ukojenia w rozmowach telefonicznych z tajemniczą, przypadkową kobietą. Będzie ona ratunkiem w rodzącym się szaleństwie? A może sama stała się jego powodem?

Nowe szaty króla, czyli Aickman po polsku

Akapicik o samym wydaniu. Jak na Wydawnictwo IX przystało, prezentuje się to wszystko naprawdę godnie, a jednocześnie tajemnicza praca Łukasza Gwiżdża odpowiednio koresponduje z zawartością książki. U mnie okładka twarda, natomiast o ile mi wiadomo wydawca zazwyczaj daje w tej kwestii wybór. Ciekawostką jest ręczna numeracja każdego egzemplarza, co nadaje tu dodatkowego smaczku.

Książka, która będzie się pięknie prezentowała na Twojej półce z literaturą grozy. Z pewnością ucieszy też większość miłośników gatunku jako prezent.

Opowiadania Roberta Aickmana z Wydawnictwa IX.

No i brawurowy, profesjonalny przekład Pana Chyrzyńskiego. Zarówno ze względu na wspomniany wstęp, ale i odpowiednie dla czasów zabiegi językowe, w tym wyczuwalną, choć nie popadającą przesadnie w angielską flegmę, elegancję.

Nie zgodzę się tylko z jednym zdaniem: że czytanie Aickmana nie jest komfortowym doświadczeniem. Można to rozumieć dwojako, jednak chciałbym Was mimo wszystko uspokoić – to są historie zbudowane w przejrzysty, współczesny sposób, pisane przyjemnym i pozbawionym archaizmów językiem. Ich wielkość polega przede wszystkim na zauważalnym kunszcie autora, znakomicie budowanym napięciu oraz nie pozwalającej się oderwać aurze tajemnicy. Absolutnie polecam i zapraszam na stronę wydawcy.

Mam nadzieję, że temat Was zaciekawił. Przypominam też, że znajdziecie mnie na instagramie oraz mojej książkowej grupie na facebooku.

Literatura grozy dla koneserów.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *