Recenzja zbioru "Dróżnik". Klasyczny horror Charlesa Dickensa!

Charles Dickens. Wielki angielski pisarz, autor między innymi Opowieści wigilijnej, ale również wybitny przedstawiciel powieści społeczno-obyczajowej. W swoich pracach stawał w obronie najbiedniejszych warstw społecznych, dzięki czemu zyskał sobie miano sumienia narodu. Choć częstokroć mocno uwypuklał w swoich tekstach kwestię moralności, Dickens jest również uznanym reprezentantem horroru.

Za ten mniej znany epizod w twórczości autora zabrało się ostatnio toruńskie wydawnictwo C&T, specjalizujące się właśnie w literaturze grozy. Przedstawiam Wam zbiór opowiadań Dróżnik.

Dróżnik | Charles Dickens | Wydawnictwo C&T

Klasyczny angielski horror - "Dróżnik".

Tytułowy Dróżnik to jedno z opowiadań Karola Dickensa, które znalazło się w tym skromnym zbiorze (nieco ponad 100 stron) w przekładzie Violetty Dobosz. Spis treści przedstawia się następująco:

  • O goblinach, które uprowadziły grabarza
  • Baron na Grogzwig
  • Do czytania o zmierzchu
  • Duch z pokoju panny młodej
  • Proces o morderstwo
  • Dróżnik
  • Kapitan Morderca i układ z diabłem
  • Kopia matki

W dużym skrócie jest to mniej więcej to, czego można spodziewać się po porządnych XIX-wiecznym autorze grozy – kwieciście napisane historie o duchach, zjawach i niewyjaśnionych zjawiskach. Choć często łączy je kwestia życia po śmierci, Dickens zadbał o pewną różnorodność, która skutecznie zmniejsza tu odczucie przesytu czy monotematyczności.

Horror spod pióra Dickensa

Przyjrzyjmy się moim faworytom. Jednym z moich trzech ulubionych utworów ze zbioru jest to pierwsze – O goblinach, które uprowadziły grabarza. Myślę, że świetnie poczują się tu miłośnicy kultowej Opowieści wigilijnej, bo ta krótka historia ma pewnie wspólne cechy. Mróz, aura nadchodzących świąt, zgorzkniały bohater… i wspomniane, rozśpiewane gobliny. Magia Bożego Narodzenia miesza się tu z grozą tworząc historię z morałem, ale i niecodzienną, odrealnioną atmosferą. Piękna rzecz.

Recenzja zbioru opowiadań Karola Dickensa. Klasyczny horror o duchach.

Dróżnik to Dickens w równie udanej, choć zupełnie innej odsłonie. Przy okazji recenzji debiutanckiej książki Tomasza Krzywika użyłem pojęcia mystery horror i de facto to opowiadanie też bym pod to podciągnął. Przez większość akcji pozostaje dosyć przyziemnie, choć nie sposób nie odczuć na skórze bijących z tunelu kolejowego chłodu i pustki. Od początku pojawiają się tu pytania, a ostatecznie opowiadanie zostawia nas z jeszcze większym mętlikiem dotyczącym losu tytułowego bohatera.

Dickens był ponoć siderodromofobem. Jego lęk przed jazdą koleją miał być spowodowany udziałem w wypadku z 1865 roku, kiedy to pojazd się wykoleił. Wydarzenie odbiło się trwale na psychice pisarza i jednocześnie stało luźną inspiracją do napisania Dróżnika.

Proces o morderstwo to historia z duchem. Nie, nie taka zwykła, gdyż opowiadanie rozgrywa się w trakcie tytułowego procesu, kiedy to jeden z ławników zaczyna widzieć zjawę ofiary. To neutralne umiejscowienie akcji odbiera tu część klimatu grozy, ale jednocześnie stanowi o sile i unikalności historii.

50 twarzy Dickensa

Tak to mniej więcej wygląda. Nie mogę napisać, że pozostałe opowiadania zachwyciły mnie aż tak, ale to jest Dickens i poniżej pewnego poziomu nie schodzi.

Zbiór "Dróżnik" - recenzja horroru w wykonaniu Dickensa.

Mam pewien problem z samym wydaniem. Zawartość książki to nie są wypociny debiutanta i takie rzeczy chciałoby się mieć w twardej oprawie. Najlepiej z ilustracjami i kilkoma stronami posłowia od specjalisty. Tutaj nic takiego nie ma, choć sama okładka mi się całkiem podoba. Rozumiem jednak, że tak wyglądają realia w przypadku małego wydawnictwa. Plusy są takie, że C&T wydało swoisty rarytas, a przy tym łatwo dorwać to za około 15 złotych.

Swoją rolę Dróżnik jak najbardziej spełnia. Macie szansę poznać wybitnego autora z nieco innej strony i liznąć utwory, które nie są szerzej znane.

One thought on “Gdy nam straszył Charles Dickens… – „Dróżnik” i inne opowiadania grozy”

  1. Panie Mateuszu, świetna recenzja!
    Z niecierpliwością oczekuję kolejnych, bo to czysta przyjemność obcować z tak lekkim piórem blogera.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *