O co chodzi w horrorze "Midsommar"? Wyjaśnienie filmu.

Sekta, kult, obce wierzenia i fanatyzm – ta tematyka od dawna świetnie sprawdza się w kinie grozy. Zdaje się fascynować zarówno publikę, jak i samych twórców. Jednym z nich z pewnością jest Ari Aster – reżyser horroru Midsommar. W biały dzień dystrybuowanego w Polsce przez Gutek Film.

Już w debiutanckim Hereditary młody wizjoner poruszył w bardzo autorski sposób kwestię okultyzmu. O ile wówczas udało się to zamknąć w kręgu rodzinnym, a zapalnikiem kolejnych wydarzeń okazała się świeżo pochowana nestorka rodu, w Midsommar Aster opuszcza Stany i zabiera widza do małej, malowniczej wioski na odludziu w Szwecji, gdzie spotykamy cieszących się życiem, pozornie niegroźnych sekciarzy.

Co łączy obydwa filmy? I co oprócz niepokojących obrzędów oraz malowniczych kadrów możemy wyłuskać z Midsommar?

Midsommar | analiza filmu (SPOILERY!)

Dani w tragicznych okolicznościach traci rodzinę. Wkrótce po tych wydarzeniach udaje się w podróż do Europy, by poukładać swoje życie i znaleźć porozumienie z chłopakiem. Para wraz z grupą przyjaciół trafia do malutkiej wioski, gdzie stopniowo odkrywa miejscowe obyczaje.

Choć Ari Aster jawi się póki co jako artysta na tyle spójny w swojej twórczości, by trzymać się kinowego mainstreamu, tworzy w rzeczywistości dzieła wielopłaszczyznowe, nadające się do luźnej analizy i szerokiej interpretacji.

Mamy tu więc przykład tzw. kina sekciarskiego, które straszy widza tym, co te horrory zawsze miały do zaoferowania – narastającym poczuciem zagrożenia, dziwnymi i niepokojącymi obrzędami, a także opętanymi fanatyzmem członkami małej społeczności. Małej społeczności, której od wieków udawało się znakomicie funkcjonować w swój nieszablonowy sposób w odcięciu od reszty świata. To słodki, dobrze poukładany i przy okazji szalenie brutalny dreszczowiec, który czerpie z klasyków jak Kult czy Oczy szeroko zamknięte.

Ari Aster używa jednak tych sprawdzonych środków, by w Midsommar przemycić coś więcej. Podobnie jak w swoim filmowym debiucie, poświęca w nowym dziele sporo miejsca kwestii społecznej funkcji rodziny oraz od zawsze idącej z nią w parze stracie.

Mieszkam w słabych i zranionych

Młodą Dani poznajemy w bardzo trudnym momencie życia. Nie sposób też zauważyć, że jest nieprzeciętnie wrażliwą dziewczyną, a przyjdzie jej się przecież zmierzyć z nieopisaną stratą w postaci najbliższych osób. Choć scenarzysta nie okazuje jej litości, ta wychodzi ze stanu wegetacji i zaczyna szukać szczęścia w nowym otoczeniu.

O co chodzi w horrorze Ariego Astera? Działanie sekty.

Na tym też między innymi skupia się scenariusz filmu – poszukiwaniu ukojenia i radzeniu sobie ze stratą. Jak się okazuje, nie są to jedynie motywacje pchające główną bohaterkę w stronę filmowego piekiełka, by chwilę później zostać porzucone na rzecz klasycznej walki o przetrwanie. Nie, od początku do końca stanowią główną oś dzieła, prowadzącą wprost do tragicznego finału.

Ari Aster w bardzo zgrabny, dystyngowany sposób przedstawia w Midsommar sposoby działania sekty. Poszczególnych odpowiedzi na pojawiające się pytania co prawda nie musimy się raczej doszukiwać, natomiast należy je sobie już poukładać samodzielnie.

Jeden z motywów przewodnich Midsommar wydaje się być tożsamy z filmem Dziewiąta sesja z 2001 roku. Ta niskobudżetowa produkcja pod przykrywką całkiem udanego dreszczowca również przemycała wątek utraty bliskich i eskalacji wewnętrznego szaleństwa. Szaleństwa, które drzemie w każdym, ale które jednocześnie potrzebuje określonych zapalników.

Dziewiąta sesja (2001), reż. Brad Anderson

Dani, jak pokazuje rozwój fabuły, również jest zdolna do zła – przynajmniej w ogólnym, szeroko pojętym rozumieniu, bo w grę wchodzą przecież różnice kulturowe. Konstrukcja dzieła nie pozwala nam jej mimo wszystko nienawidzić. Ari Aster wolałby, żebyśmy ją zrozumieli.

Empatia jest kluczem

Na współczucie ze strony widzów składać ma się kilka czynników, w tym choćby kompletny brak empatii ze strony najbliższego otoczenia bohaterki. Dani po utracie bliskich nie znajduje oparcia ani w oddalającym się od niej Christianie, ani tym bardziej w pozostałych znajomych. Nosi w sobie ból, którego inni nie rozumieją. Wyjątkiem okazuje się pochodzący z innego kraju Pelle, z którym dotychczas łączyło ją niewiele lub nic, a nicią porozumienia okazała się właśnie wspólna tragedia.

Europejska kultura i pogańskie zwyczaje, jak i tajemnicze obrzędy, w pierwszej chwili okazują się przytłaczające dla Dani. Wątek odmienności kulturowej jest zresztą w Midsommar napomknięty po szokującej scenie rytualnego uśmiercenia miejscowej starszyzny i prowadzi do pewnych wniosków. Podczas gdy tubylcy pozostają niewzruszeni, Amerykanie reagują na samobójstwa szokiem i niedowierzaniem, które stosunkowo szybko mijają. Część gości udaje się uspokoić przez znakomity materiał do pracy dyplomowej, część przez łatwy dostęp do seksu i używek.

Wyjaśnienie zakończenia "Midsommar. W biały dzień".

Jest tu też jednak Dani, która stopniowo akceptuje miejscowe zasady po znalezieniu dla siebie miejsca w społeczności. Zaczyna się to od prostych prac pozwalających oderwać się od myślenia (najwyraźniej Christian nie potrafił znaleźć jej takich aktywności), kończy się na odkryciu zastępstwa dla utraconej rodziny. Bariera kulturowa stopniowo się zmniejsza – język okazuje się przyswajalny (scena tańca), miejscowe aktywności zrozumiałe (scena końcowej uczty), a starania Dani – łatwo doceniane. Kultura nabyta w krótkim czasie przynosi jej ukojenie, którego kultura, w której została wychowana, przynieść nie była w stanie.

Pomimo wciąż ewidentnych różnic między młodą Amerykanką a poganami, Dani postanawia odwrócić się od swoich i zezwolić na ich uśmiercenie, jednocześnie ostatecznie odcinając się od swoich korzeni. Wystarczył jej cień okazanego zrozumienia i wsparcia. Promyk nadziei, którego wcześniej nie potrzebowała, a który w tej konkretnej chwili okazał się decydujący.

Jak działa sekta w Midsommar?

Spiritus movens tej nieszczęsnej w skutkach wyprawy okazuje się Pelle – rozmarzony przyjaciel gromadki, który edukuje się w ich kraju. W trakcie filmu dowiadujemy się, że – podobnie jak Dani – mierzył się w życiu ze stratą rodziców. Stanowi jednocześnie żywy przykład dla naszej bohaterki, że żal jest stanem, z którego da się wyjść. Ukojenia natomiast nakazuje szukać właśnie w małej społeczności, która chłopca przygarnęła.

Dowiadując się o stracie Dani, Pelle dostrzega w niej potencjalną członkinię swojej społeczności. Nie tylko okazuje jej w przekonujący sposób zrozumienie i wsparcie, których wybranek dziewczyny okazać nie potrafił. To właśnie on wskazuje jej drogę do poszukiwanego ukojenia, a także przedstawia zastępstwo dla dotychczasowej rodziny.

Horror Ariego Astera - fanatyzm, okultyzm, pogańskie wierzenia.

Rodzinę być może lepszą, niż ta dotychczasowa, bo dostrzegającą ból i żal Dani, oraz łącząca się z nią. W zamian za dobrowolną adaptację i aktywne uczestnictwo w życiu wioski, a tym samym zwiększenie jej znaczenia, miejscowi okazują dziewczynie zrozumienie. Szczere lub pozorne, bo tego nie możemy być pewni, natomiast jak przebieg filmu pokazuje – wciąż bezcenne i warte swojej wysokiej ceny.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *