Na rodzimym ryneczku literatury grozy zdaje się rządzić mój kochany Vesper, natomiast coraz chętniej spoglądam w stronę ofert wydawnictw mniejszych. Tam się po prostu bardzo dużo dzieje. Przy tym łatwo dostrzec pasję i szczere intencje ludzi stojących za tymi interesami. Oprócz odkopywania jakichś starych wypocin mistrzów gatunku albo wydawania po polsku niszowych autorów z zagranicy, można się tam też dopatrzyć ciekawych debiutów młodych wilków z naszego podwórka. Jednym z takich wydawnictw jest Phantom Books Horror, które niedawno zaprezentowało Zacisze – debiutancką powieść Tomasza Krzywika.

Zamierzam zbadać ten teren. W najbliższych miesiącach możecie się spodziewać dosyć regularnych recenzji (czy też wpisów szerszych, zobaczymy) poświęconych własnie mniejszym horrorom. Zacznijmy więc od tej gorącej jeszcze pozycji z serii Odmienne Stany Grozy.

Zacisze | Tomasz Krzywik | recenzja książki

Paweł wraca po latach do tytułowego Zacisza – swojej rodzinnej miejscowości. Po udziale w wojnie domowej ma nadzieję znaleźć tam spokój, jak i spróbować odbudować relacje z ojcem. Niestety, już na etapie podróży dochodzi do wypadku, a samo Zacisze wygląda zupełnie inaczej, niż zapamiętał je nasz bohater. W trakcie krótkiego, obfitującego w niepokojące przeżycia pobytu, Paweł będzie musiał rozwiązać kilka zagadek i raz na zawsze rozliczyć się z przeszłością.

Czy warto przeczytać "Zacisze"?

Tomasz Krzywik jest w książce przedstawiany jako pasjonat weird fiction oraz fan twórczości Lovecrafta – jego inspiracji w dotychczasowej pracy, do której otwarcie autor przyznaje się w posłowiu. Sam też przy zakupie nastawiałem się właśnie na coś z szufladki weird i tu mamy pierwsze zaskoczenie. Zacisze zaklasyfikowałbym raczej jako taki mystery horror, zahaczający też o powieść psychologiczną. I trzeba autorowi oddać, że na tym podwórku odnalazł się znakomicie. Te niepozorne 150 stron powieści trzymało mnie za mordę od początku do końca.

Prognoza pogody: nad Zaciszem zbierają się chmury…

Nie spodziewałem się tego, ale w ostatnich tygodnia nie było chyba innej książki, którą pochłaniałbym tak sprawnie, jak Zacisze. Co więc sprawia, że horror Tomasza Krzywika działa?

"Zacisze" - książkowy horror Tomasza Krzywika.

Nie ośmielę się nazwać tej książki niepowtarzalną – to byłoby moim zdaniem pewną przesadą. Choć autor porusza się po bezpiecznym gruncie, nie oznacza to, że nie ma tu dobrych pomysłów.

Nie jest to pierwsza ani ostatnia historia dotykająca kwestii rozliczenia z przeszłością, żalu i ucieczki od odpowiedzialności. Została natomiast okraszona bardzo fajną otoczką. Klimacik to okropne słowo, bo i mało precyzyjne. Z drugiej strony mało które lepiej wyjaśniałoby, o co mi chodzi, więc to napiszę: Zacisze ma wzorowy dla gatunku klimacik. Składa się na to wspomniany motyw przewodni, ale również kilka innych kwestii. Od początku unosi się tutaj ciężka mgła tajemnicy, autor stopniowo odkrywa kolejne karty, a ponadto całość posiada sznyt tego popularnego snu na jawie (Nic śmiesznego, anyone?).

Tomasz Krzywik - młody autor literatury grozy.

Granica między rzeczywistością a koszmarem jest tu bardzo cienka. Każdy taki odjazd głównego bohatera odkrywa część kart dotyczących jego przeszłości, ale i pozostawia czytelnika z nowym pytaniem.

Sama postać Pawła Lisowskiego też zdecydowanie daje się lubić. Pod kilkoma względami udało mi się z nim utożsamić, a że ma chłop w życiu trochę gorzej, to i zdecydowanie dało się mu też kibicować. Trudniejsze stawało się to z kolejnymi stronami, gdy dotarło do mnie, że w Zaciszu ciężko będzie o szczęśliwe zakończenie.

Witaj w Zaciszu

Nie ma tu miejsca na językowe akrobacje – Pan Krzywik pisze raczej prostym, naturalnym językiem. I chwała mu za to. Z pewnością wpływa to pozytywnie na płynność lektury, a w połączeniu z odpowiednim tempem narracji daje nam książką stosunkową łatwą w odbiorze. Nieźle prezentują się dialogi, a bardzo dobrze rozmaite opisy – bez nich nie byłoby tej książki. Myślę, że większość miłośników gatunku przeczyta Zacisze z przyjemnością, a i w każdym z nich książka pozostawi jakąś refleksję.

Jak zwykle też słówko o opakowaniu. O ile w większości oferty Phantom Books Horror okładki do mnie niestety nie przemawiają, tak Zacisze mogę pochwalić. Jest elegancka, stonowana, nie ma tu też jakiegoś odczucia przaśności… Doskonale koresponduje z zawartością. Nie liczcie tu na jakieś wodotryski w postaci wybrzuszeń, ale miejmy nadzieję, że przyjdzie na to czas.

Porywający książkowy horror z serii Odmienne Stany Grozy.

Świetna, wciągająca pozycja. Mimo niewielkiej objętości, nie zostawia odczucia niedosytu, co ostatnio zarzucałem np. Oprawcy bożemu. Z drugiej jednak strony nic nie stoi na przeszkodzie, by kiedyś do owianego mgłą, wymarłego Zacisza wrócić i trochę temat rozwinąć towarzysząc innej postaci. Polskie, książkowe Silent Hill? Hmm…

Książkę kupicie w sklepie wydawnictwa. W tej chwili znajdziecie tam również ebooka za 15 złotych – naprawdę śmieszną kwotę za książkę tej klasy, więc nawet się nie zastanawiajcie.

Przypominam też o mojej grupce na facebooku, dokąd serdecznie Was zapraszam.

Recenzja horroru.

One thought on “„Zacisze” wita – powieściowy debiut Tomasza Krzywika”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *