Recenzja filmu Hagazussa.

Miałem w swoim życiu taki swoisty boom na niszowe produkcje filmowe. Można rzecz, że byłem pod tym względem hipsterem, choć chyba nie funkcjonowało wtedy jeszcze to słowo. Tak czy inaczej, wciąż chętnie sięgam po tzw. arthouse i myślę, że blog jest fajnym miejscem, by podrzucać Wam propozycje takich małych, wyróżniających się perełek, które łatwo przy obecnej konkurencji przeoczyć i/lub nie doczekały się one w Polsce szerszej dystrybucji kinowej.

Takim filmem jest Hagazussa – horror ludowy Lukasa Feigelfelda z 2017 roku.

Hagazussa | 2017 | reż. Lukas Feigelfeld

Europejski horror Lukasa Feidelfelda.

Reżyser zabiera nas do XV-wiecznych austriackich Alp, gdzie przyjdzie nam śledzić losy Albrun. Całość podzielona jest na 4 rozdziały i jakby 2 główne części. Początkowo obserwujemy bohaterkę jako dziecko, które jest zmuszone w odciętej od cywilizacji chatce zająć się swoją umierającą matką. Następnie Feigelfeld pokazuje nam losy dorosłej Albrun – wciąż żyjącej na uboczu, wyklętej przez społeczeństwo i zmagającej się z trudną przeszłością, ale również samodzielnie wychowującej małe dziecko.

Twórcy serwują film wybitnie niezależny, autorski i bezpardonowy. Przy okazji również technicznie dopieszczony i toczący się swoim własnym, niespiesznym tempem. Pokochasz to lub znienawidzisz. Choć Hagazussa jest szufladkowana przede wszystkim jako horror, można ją także podpiąć pod dramat psychologiczny i interesujący, ponadczasowy komentarz w stronę społeczeństwa.

Siedź i patrz

Okultyzm, czarownice, stygmatyzacja. Hagazussa - austriacki horror.

Chciałbym zacząć od omówienia kwestii technicznych, bo Hagazussa to ciekawy przykład filmu, który stawia przede wszystkim na obraz. Nie jest pod tym względem wyjątkiem, bo przecież idąc do kina na King Konga też oczekujemy przede wszystkim technicznego popisu i pokarmu dla oczu, ale na tym etapie chyba już rozumiecie, że nie do końca o to tu chodzi.

Omawiany przeze mnie horror stawia na naturalizm i rezygnuje z taniej, narracyjnej ekspozycji. O trudnym dzieciństwie Albrun nie dowiadujemy się więc z rozmowy przy kawie. Do takiej rozmowy tu zresztą nie dochodzi, bo film opiera się przecież na barkach małomównej samotniczki. Reżyser zabiera nas w przeszłość i pokazuje trud opieki nad chorą matką. Pokazuje to ze wszystkimi, najbardziej intymnymi detalami. To samo dzieje się choćby w przypadku podkreślenia odizolowania bohaterki. Mamy szansę zobaczyć ją w trakcie dziennej rutyny, dwuznacznej sytuacji dojenia kozy czy jednej z wielu samotnych nocy.

Co jednak najważniejsze, taka niecodzienna koncepcja po prostu działa. Rozumiemy związki przyczynowo-skutkowe, motywacje postaci, jak i trudy podejmowanych decyzji.

Takie podejście do kina, wywrócenie do góry nogami pewnych schematów, ma naturalnie swoją cenę. Hagazussa, mimo obecności elementów fantastycznych i narkotycznej, sennej atmosfery, nie jest kinem czysto gatunkowym. Seans jest wymagający, rozciągnięty i momentami wybitnie (i celowo) niewygodny w odbiorze.

Hagazussa i jej mali wielcy twórcy

Opinia o filmie Hagazussa.

Trzeba jednak twórcom oddać to, że dołożyli wszelkich starań, by widza przed tym ekranem zatrzymać. Odpowiadający za reżyserię Lukas Feidelfeld, stojący za kamerą Mariel Baqueiro czy też tajemniczy kompozytor o pseudonimie MMMD to zapewne nazwiska niszowe nawet dla najbardziej wytrawnego kinomana. Tym bardziej wypada podkreślić, jak doskonale ich Hagazussa wypada pod względem czysto technicznym.

Przynajmniej większość filmu powstawała w otoczeniu natury. Szerokie, statyczne kadry wręcz hipnotyzują takim swoistym pięknem. Twórcom chyba udało się zaczarować las i góry, bo zdają się współpracować ze zdjęciowcem – deszcz pada jakby na zawołanie, mgła rusza się powoli na wietrze i otula drzewa. Wszystko jest na swoim miejscu. Jednocześnie ma się tutaj to poczucie mistycyzmu i drzemiącej gdzieś w lesie nieznanej, pradawnej siły. Coś takiego czułem w trakcie lektury Ćmy, którą niedawno Wam tu przedstawiałem.

Film jest dopieszczony jak schabowy Magdy Gessler.

Choć dialogów tu niewiele, nie oznacza to, że musimy znosić ciszę. Oprócz pięknie wyłapanych i wplecionych dźwięków natury, mamy tu znakomitą ścieżkę muzyczną. Jeśli podobała Wam się praca świętej pamięci Jóhanna Jóhannssona lub śledzicie obecnie karierę jego podopiecznej Hildur Guðnadóttir (znakomite OST do głośnego Czarnobyla), docenicie niepokojące, dudniące w tle utwory MMMD. Powiedzmy, że taki mroczny ambient nie jest już świeżością, ale cóż – nie wyobrażam sobie filmu z inną ścieżką.

Horror… społeczny?

Hagazussa - mocny horror ludowy z elementami okultyzmu.

Tytułowa Hagazussa to termin odnoszący się onegdaj do czarownic oraz demonów. Nie da się również nie zauważyć wspólnych cech z filmem Czarownica: Bajka ludowa z Nowej Anglii. Obydwa dzieła fabularnie oparte zostały na wierzeniach ludowych i okultyzmie. Choć horror Roberta Eggersa również był przykładem kina autorskiego, wizja Lukasa Feigelfelda jeszcze bardziej zdaje się odciskać na konstrukcji filmu.

Co jednak najciekawsze, wydźwięk obu produkcji wydaje się bardzo podobny i stanowi mocną krytykę społeczną. Więcej na ten temat nie napiszę, bo zepsułbym Wam finał. Trafiłem jednak na informację, że Hagazussa powstawała aż 4 lata i wówczas nie można tu raczej mówić o jawnej inspiracji mającej swoją premierę dwa lata wcześniej Czarwonicą. Czyżby zbieg okoliczności?

Tak czy inaczej, filmy korzystają w swoim przekazie z różnych środków. Nie można też oczywiście stwierdzić, że jeden z nich całkowicie wyczerpuje temat. Odrzucenie jednostki przez społeczeństwo, wpływ izolacji i osamotnienia, a przede wszystkim stygmatyzacja – to wielkie zagadnienia, które ta mała produkcja w całkiem ciekawy sposób porusza.

~~~

Tytuł zrobił na mnie spore wrażenie, a jest szansa, że się z nim minęliście w obecnej gonitwie premier. Nie dziwią mnie też mieszane opinie, bo Feigelfeld nie bierze jeńców – kochaj albo rzuć. Jeśli mieliście jednak przyjemność ten film zobaczyć, to dajcie znać, jak Wam się podobało.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *