Jeszcze pasta czy już powieść? Recenzja "Emigracji".

Rynek polskiej literatury kolejny raz mnie zadziwia. Emigracja Malcolma XD będzie dla mnie prawdopodobnie najbardziej zaskakującą, niespodziewaną powieścią, jaką miałem okazję czytać w roku 2019.

Mieliśmy już książki internetowych kołczów, mieliśmy książki blogerów i wszelkiej maści jutuberów. Fizyczna publikacja paściarza była więc kwestią czasu, a jednak do momentu odbycia tej lektury nie byłem w stanie sobie wyobrazić, jak taka książka miałaby wyglądać. Warto nadmienić, że Emigrację w szeroki świat (zwany Polską) wypuściło Wydawnictwo W.A.B., a więc jeden z tych większych graczy. Na ile wydawca pozwolił autorowi? Co ostatecznie z tego wyszło i dla kogo właściwie jest ta pozycja?

Emigracja | Malcolm XD | recenzja książki

"Emigracja" - książka Malcolma XD

Młody facet (nazywany tu po prostu Malcolmem XD) po ukończeniu liceum decyduje się na wyjazd do UK w poszukiwaniu łatwego, szybkiego zarobku. Opuszcza swoje zadupie jako pasażer autobusu z kolegą Stomilem i szeregiem innych pasażerów, których połączyły wspólne marzenia o lepszym życiu. Choć sporo miejsca w książce poświęcono tej obfitującej w niespodzianki podróży, skupia się ona przede wszystkim na życiu polskiego emigranta w Londynie.

Mamy tu do czynienia z powieścią, która jest jednocześnie fikcyjnym (tudzież podkoloryzowanym) i bardzo, bardzo luźnym reportażem z pobytu w Wielkiej Brytanii.

Największą zagadką pozostawała dla mnie forma tej książki, bo i gdzieś tam twórczość Malcolma XD zdarzyło mi się liznąć. Wygląda na to, że Dyżurny Paściarz Kraju miał tu w zasadzie wolną rękę. Wydawca przygarnął tekst nie odbiegający znacząco kształtem od popularnych past.

Co to oznacza? Tekst wybitnie humorystyczny, luźny i bezpardonowy. Autor nie boi się przeklinać, przerysowuje postacie i ich cechy charakteru, a rzeczywistość przedstawia w krzywym zwierciadle. Narracja pierwszoosobowa, niewielka ilość dialogów, barwne opisy niemal na poziomie Orzeszkowej w Nad Niemnem.

Książka legendarnego autora past internetowych.

Choć nie prezentuje się to tak niedbale, jak pierwsza lepsza internetowa pasta, to choćby zdania często są przydługie. Zdarzają się też powtórzenia czy braki w interpunkcji. Można to uznać za zabieg artystyczny i tak też na to patrzę.

Inną kwestią są czytelnicy przypadkowi. To jest coś znacznie odbiegającego od tzw. literatury współczesnej i obawiam się, że niejedna osoba od książki po prostu się odbije. Jest to jednak koszt, który w tej sytuacji trzeba było ponieść.

Emigracja – pierwsza pasta w literaturze?

Jasne, nie mieliśmy do tej pory dzieła, które otwarcie nawiązywałoby swoją formą do past internetowych. W każdym razie ja sobie takiego nie przypominam. Nie oznacza to jednak, że nie da się Emigracji Malcolma XD do niczego porównać.

Pierwsze 19 lat mojego życia spędziłem w jednym z miejsc, które Główny Urząd Statystyczny określa jako miasta o liczbie ludności 10000 – 19999. Nie będę podawał jego nazwy, bo moje miasto nie jest znane prawie z niczego, więc i tak nic ona wam nie powie. Według wspomnianego GUS takich miast jest w Polsce dokładnie 187. Nie jest do końca tak, że moja miejscowość nie jest znana absolutnie z niczego i nic się w niej nie dzieje – owszem, w pewnych kręgach jest nawet bardzo popularna, jednak nie są to kręgi szczególnie znane i wpływowe. Mowa o środowisku sympatyków agrestu. Moje miasto rodzinne i powiat, w którym się znajduje, są europejską stolicą agrestu, którą same się proklamowały.

Pod względem konstrukcji tej historii, wspomnianej budowy świata i postaci, budzi to skojarzenia z kultowym filmem Dzień świra. Tutaj idiota jest Idiotą, patus jest Patusem, a cygan – Cyganem. Autor świetnie wyłapuje charakterystyczne cechy warstw społecznych i zawodowych, bawi się stereotypami i nakreśla je grubą krechą. Kiedy cały świat zdaje się szaleć, my mamy tego głównego bohatera. Narratora, ostoję normalności, której możemy się chwycić wkraczając do tej rzeczywistości. Gdyby ktoś miał Emigrację ekranizować, to oddałbym to właśnie staremu Koterskiemu.

Wydawnictwo W.A.B. prezentuje "Emigrację".

Myślę, że drugie dzieło, które częściowo zobrazuje, czym ta powieść jest, to Wojna polsko-ruska pod flagą biało-czerwoną Doroty Masłowskiej. Malcolm XD nie ociera się jeszcze moim zdaniem o grafomanię, co zarzucano uznanej autorce. Pozostaje natomiast równie wyrazisty, swojski i bezczelny. Nie tworzy dla wszystkich, nie rozmienia się na drobne. To jest książka dla fanów konkretnej formy i tego przaśnego, choć błyskotliwego jednocześnie humoru.

Eeemigrowałeeem…

Już podsumowując moją skromną recenzję, bawiłem się naprawdę dobrze. Mam wrażenie, że na ostatnich 50 stronach czułem już lekkie zmęczenie, zarówno swoje i autora, ale tylko lekkie. Mimo niewielkiej objętości (jakieś 230 stron), ta stylówa jest jednak na dłuższą metę trochę wymagająca. Dlatego też oceniam całość dobrze – nie mniej, nie więcej, ale za to szczerze. Można się pochichrać. Co dalej, Panie Malcolmie?

Emigracja - powieść w formie pasty internetowej.

Fajnie prezentuje się też samo wydanie. Piękną, tematyczną okładkę zawdzięczamy Martynie Wójcik-Śmierskiej. Na odwrocie opinie znawców o Emigracji, na skrzydełkach notka o tajemniczym autorze i opis. Brakuje tam moim zdaniem takiego soczystego fragmentu, który dałby zainteresowanym pojęcie, co to jest i z czym to się je. Mimo wszystko jednak Wydawnictwo W.A.B. absolutnie stanęło na wysokości zadania.

2 thoughts on “Pierwsza książkowa pasta? Malcolm XD i jego „Emigracja””

  1. Ta książka to coś pomiedzy reportażem a literackim fast foodem- czyta się lekko i szybko, a jednocześnie nie sposób uniknąć chwil słodko-gorzkiej refleksji. Jest swieża i szczera i to jej największy plus.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *