"Obcy" Ridleya Scotta - przełomowy horror Ridleya Scotta.

40 lat minęło… wcale nie tak szybko, ale mimo wszystko trudno w to uwierzyć. Obcy – 8. pasażer Nostromo, kultowy film Ridleya Scotta, miał swoją premierę 25 maja 1979 roku.

Nie jest to pierwsze lepsze filmidło, a soczysta hybryda horroru i science fiction, więc warto ją sobie przypomnieć. Z tej więc okazji prezentuję 4 przełomowe rozwiązania, którymi film (przynajmniej w moim odczuciu) najbardziej zaistniał.

Obcy – potwór spoza granic wyobraźni

Kultowy Alien to film, który wygląda. W swoim czasie został wyróżniony nominacją do Oscara za najlepszą scenografię (moim zdaniem kolejna część jeszcze ciekawiej bawi się tą ponurą surowością) oraz nagrodzony statuetką za efekty specjalne. Te w dużej mierze oparto na zastosowaniach praktycznych, dzięki czemu bronią się do dziś i obronią się zawsze, podobnie jak choćby w równie kultowym Cosiu Carpentera.

Obcy – 8. pasażer Nostromo to jednak przede wszystkim niezwykłe monstrum zrodzone w umyśle H.R. Gigera. Scott, zafascynowany obrazem Necronom IV, wciągnął Szwajcara do świata filmu i sam oddał się jego posępnej wizji. Więcej o tych pracach przeczytanie choćby na Vice.

Skąd pomysł na Aliena - potwora, który zmienił gatunek horroru?
Necronom IV – H.R. Giger

Efekt to wspomniana wyżej niecodzienna scenografia, ale i filmowe monstrum, które wykraczało poza wyobraźnię szerokiej widowni. Choć obecnie jego geneza została już częściowo wyjaśniona (potrzebnie czy nie – zostawiam to Wam do oceny), w 1979 roku widz mógł się jedynie domyślać jak powstał ten kosmiczny, biomechaniczny drapieżnik.

Czarny pancerz, żrąca krew, charakterystyczna szufladka w pysku, zaostrzony ogon, a do tego ogromna prędkość, łażenie po sufitach czy bezszelestne poruszanie się… Uff, dużo tego. Wręcz bardzo dużo, zważywszy na to, że Obcego widujemy w filmie rzadko, co jednak dodatkowo podsyca atmosferę zaszczucia i niebezpieczeństwa.

To tak jak z tą ukrywaną genezą stworzenia – w tym przypadku mniej oznacza więcej. Rewelacyjny pomysł i brawurowe wykonanie.

Ellen Ripley, czyli kobieta z jajami

Dzieło Ridleya Scotta stanowi swego rodzaju kamień milowy pod kątem łamania stereotypów. Choć na pierwszy rzut oka może się wydawać, że na pokładzie znajduje się szereg z grubsza równorzędnych bohaterów, kolejne sceny (i trupy przy okazji) pozwalają wysunąć się na pierwszy plan Ellen Ripley.

O ile sam fakt obsadzenia w głównej roli filmowej kobiety nie był już wówczas czymś dziwnym, to taka decyzja w kinie gatunkowym, horrorze osadzonym na statku kosmicznym, była już pewnym przełomem. Ripley nie tylko nie staje się łatwą przekąską. Sigourney Weaver tworzy tu swego rodzaju ikonę kina akcji. Jej bohaterka jest twarda, świetnie posługuje się bronią, ale przede wszystkim myśli i kombinuje.

Pamiętajcie, dzieci. Nie Gal Gadot w Wonder Woman, a już tym bardziej nie Brie Larson i jej Kapitan Marvel. To Ellen Ripley kilkadziesiąt lat wcześniej zaistniała jako ta pierwsza, ikoniczna (i przy tym szczerze lubiana) babka z jajami.

Jak Obcy stworzył Ridleya Scotta

Ridley Scott wielkim reżyserem… był. Jego obecna twórczość i pomysły budzą różne emocje, jednak największych dokonań mu nie odbierzemy.

A cechą tych wielkich bywa też pewna bezczelność. No bo jak nazwać rozciąganie filmu do dwóch godzin przy tak oszczędnym straszeniu tytułowym potworem? Jak wytłumaczyć to niewygodne dla widza tempo, skoro choćby popularne w tych latach slashery przyzwyczajały do wysokiego stężenia sieczki?

To może stanowić powód szeregu niezbyt pochlebnych recenzji w momencie premiery filmu. Tak, pierwszy Obcy nie od razu zyskał sobie status dzieła przełomowego. Z biegiem lat doceniono jednak czas poświęcony na nakreślenie kultowych bohaterów. Publice udzielił się też klaustrofobiczny klimat oraz świadomość zagrożenia, przed którym nie ma ucieczki.

"Alien" jako przełomowy film reżysera.
Autor: Bob Penn © Brandywine Productions, Twentieth Century-Fox Productions.

Nie jest to oczywiście debiut reżysera. Alien to jednak moim zdaniem pierwszy film, w którym zaprezentował się nie tylko jako uzdolniony filmowiec, ale autor niepokorny, pomysłowy i wizjonerski.

W kosmosie nikt nie usłyszy twojego krzyku…

czyli o tym, jak Alien przedstawił nam nowe oblicze filmowych podróży pozaziemskich.

Obcy – 8. pasażer Nostromo błyszczał świeżymi pomysłami na wielu płaszczyznach. Wypada wspomnieć o samym fakcie osadzenia akcji horroru (w tym przypadku odnogi monster movie) na pokładzie statku kosmicznego. Po 1979 roku mieliśmy trochę horrorów sci-fi (warto przypomnieć sobie zakurzone, ale wciąż cieszące serduszko Event Horizon), jednak trudno przywołać tak wyrazistą hybrydę gatunkową z lat wcześniejszych.

Połączenie jest o tyle ciekawe, że stanowiło wręcz szokujący kontrast w porównaniu z dotychczasowymi filmami SF. Czym najbardziej jarano się pod koniec lat 70. ubiegłego wieku? Otóż to – Nową nadzieją, która rozpoczęła trwające do dziś starłorsowe szaleństwo. Ta bardziej kolorowa strona gatunku nie jest rzecz jasna czymś, co należy krytykować (sam kocham Gwiezdne wojny), natomiast alternatywa to zawsze rzecz mile widziana.

Ridley Scott i jego Obcy zostawili więc kamień milowy w rozwoju gatunku. Spotkanie z nieznanym nigdy nie było tak przerażające.

O czymś zapomniałem? Za co Ty najbardziej cenisz kultowego Aliena? Może jest wręcz przeciwnie i nie rozumiesz fenomenu filmu? Czekam na Wasze przemyślenia w sekcji komentarzy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *