Recenzja powieści dark fantasy.

Tajemniczy autor znikąd, krzykliwa okładka i blisko 1000 stron pisarskiego debiutu osadzonego w oryginalnym świecie i gatunku dark fantasy. Jednocześnie książka, która wskoczyła na półki bez większych oczekiwań, bez szerszej promocji ze strony wydawnictwa i ze stosunkowo niewielką liczbą opinii czytelników. Niecodzienne zjawisko.

Co jest nie tak z Uczniem nekromanty? I czy w ogóle jest się czego obawiać w takiej sytuacji?

Uczeń nekromanty. Tom 1: Plaga – E. Raj

Autor (autorka?) zabiera nas miasta Syllon, które samo w sobie jest niejednolite, a każda kolejna część znacząco się od siebie różni. Lwia partia akcji powieści rozgrywa się na dworze w Wenderlendzie, natomiast zajrzymy też do Akademii Magii, Dzielnicy Mieszańców czy miejscowej kostnicy. Pod tym względem raczej nie można narzekać na nudę – miejscówki są specyficzne i jest ich sporo.

Głównym bohaterem i zarazem tytułowym Uczniem nekromanty jest Norgal. Poznajemy go jako utalentowanego chłopca, który trafia na nauki do Mistrza Rothgara. Norgalowi towarzyszymy przez kolejne lata i obserwujemy, jak z berbecia zmienia się w targanego skrajnymi emocjami, niepokornego mężczyznę. W międzyczasie poznajemy siostrę Mistrza, Rothannę, króla Naromira czy kilka tajemniczych, choć istotnych dla fabuły niewiast. Tutaj też więcej do szczęścia nie trzeba.

Dark fantasy, na jakie czekaliśmy?

Mroczne fantasy i powieściowy debiut.

W tym punkcie wracam do pytania postawionego we wstępie i odpowiadam: można czytać bez tzw. obawień. E. Raj debiutuje powieścią nie tylko imponującą gabarytami, ale przede wszystkim przemyślaną, napisaną zgrabnym piórem i na swój sposób bezkonkurencyjną.

No bo kto z rodzimych autorów tak zgrabnie łączy fantastykę z elementami grozy? A przede wszystkim kto poświęca w powieści łącznie prawdopodobnie setki (!) stron na samo wyjaśnienie reguł, jakimi kreowany świat się rządzi? To jest być może największa zaleta Ucznia nekromantyświat, który nie powstał z niczego. Magia jest w nim obecna za każdym rogiem, pojawiają się fantastyczne rasy i ich mieszanki, jesteśmy świadkami dziwnych, mrocznych obrzędów, a to wszystko funkcjonuje na jakichś zasadach. Szczególnie samo zjawisko magii rozbudowane jest niezwykle obszernie, a jednocześnie nie jest to pisanina dla pisaniny, bo na tym szkielecie bazują też poniekąd kolejne wydarzenie, jak i bohaterowie.

Warto też podkreślić, że nie jest to fantastyka mroczna tylko i wyłącznie z nazwy. Dziwne, obskurne miejscówki i częstokroć spotykany syf oczywiście są istotne w robieniu klimatu, natomiast stanowią jedynie wierzchołek góry lodowej, która ostatecznie szufladkuje Ucznia nekromanty jako pozycję kierowaną raczej do dorosłego czytelnika. Seks, brutalne pojedynki, zabiegi na trupach, ludzie mordowani przez zombie czy rytuały z udziałem wyciętych narządów kobiecych to tutaj codzienność. Są to jednocześnie przyjemności odpowiednio dawkowane i opisywane nie bardziej szczegółowo, niż należy. Pochwała za wyczucie.

To oczywiście swoją drogą, natomiast spośród głównych bohaterów też trudno wyłonić tych jednoznacznie pozytywnych. Tu raczej każdy ma coś za uszami. Nie wyróżnia się pod tym względem nawet Norgal, którego sumienie jest regularnie wystawiane na próbę i który wielokrotnie podejmuje wątpliwe moralnie decyzje. Pozostaje jednak wystarczająco ludzki i emocjonalny, by wzbudzić w czytelniku swego rodzaju sympatię. Fajny bohater.

Czy warto dać szansę Uczniowi nekromanty?

Recenzja książki "Uczeń nekromanty" E. Raj.

Warto, bo jedyne zaskoczenia, jakie przyniosła mi lektura, były pozytywne.

Z jednej strony wydawnictwu Novae Res należą się słowa uznania za wydanie tak obszernego debiutu i jednocześnie śmiałą zapowiedź kontynuacji. Z drugiej strony mam małe uwagi odnośnie samego wydania.

Chciałbym dowiedzieć się czegokolwiek o autorze, bo zdecydowanie nie wypadł sroce spod ogona, a z okładki nie dowiaduję się niczego. Może nie jest to decyzja wydawnictwa, ale sugeruję jeszcze raz to przemyśleć. I o ile podoba mi się okładka (notabene również spod ręki autora), to nie przypadły mi do gustu fonty na mapkach i w samym tekście. Po prostu gryzą się z epickością tej historią, ale uznajmy, że to kwestia gustu.

Biorąc pod uwagę ogólną jakość tej powieść, brakuje mi też większej promocji książki, bo wydaje się nieobecna w świadomości czytelników. Może warto zadziałać w tej kwestii?

Całość pozostaje oczywiście zdecydowanie godna polecenia. Uczeń nekromanty to tłusty, dopracowany i wyróżniający się debiut, który zadowoli miłośników fantastyki z jajami.

7 thoughts on “„Uczeń nekromanty” – czy jest się czego bać? Debiutanckie dark fantasy”

  1. Opinii jest już w sieci trochę, oscylują od pozytywnych do umiarkowanych.
    Z tego co widzę kobiety oceniają niżej, mężczyźni wyżej!
    Chyba nie jest to pozycja dla nich bo brak tam jasno zarysowanego romansu, co jednak przyciąga kobiety. 😀
    Fajny, rozbudowany świat, z dużą ilością detali, w które trzeba się wsłuchać, być może to też odstrasza panie.

    1. Tutu — uwierz, że kobiety też mogą docenić rozległy świat, zawiłą fabułę i brak wątku miłosnego. Mnie te elementy cieszyły, bo ileż można pisać cukierkowe fantasy z trójkątem miłosnym jako głównym wątkiem ;).

      1. Jednak ja też twierdzę ze to nie jest książka dla kobiet, nie wiem czy kobiety lubią się tak wgłębiać w detale akcji, analizować a tu są momenty że trzeba zachować czujność i bystrość umysłu jak w kryminale prawie, z tego co widzę to kobietom na sieci mniej się podoba niż facetom, może powinna być dlatego inaczej reklamowana, hahah

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *