Analiza powieści Dana Simmonsa i serialu AMC.

W 1845 roku ekspedycja Sir Johna Franklina wyruszyła z zamiarem pokonania ostatniej części Przejścia Północno-Zachodniego. Miało to oznaczać skrócenie drogi morskiej między Europą i Azją, a w efekcie ułatwić między innymi handel.

Doświadczona załoga w postaci 129 osób zajęła 2 statki. HMS Erebus i HMS Terror wyposażono m.in. w silniki parowe z lokomotyw, centralne ogrzewanie czy dodatkowe wzmocnienie kadłubów. W swoim czasie uznawane były za okręty najnowocześniejsze. Na pokładach znalazła się z kolei żywność, która marynarzom wystarczyć miała na minimum 5 lat beztroskiej żeglugi.

Losy ekspedycji Sir Johna Franklina. Czym jest Tuunbaq i jaką pełni rolę?

Wyprawa zakończyła się spektakularnym fiaskiem. Obydwa okręty zostały zatrzymane przez lód w Cieśninie Wiktorii. Źle zalutowane konserwy okazały się niezdatne do spożycia. Uczestników wyprawy stopniowo wykańczały choroby i mróz w postaci kilkudziesięciu stopni poniżej zera. Co więcej, w ciągu najbliższych lat nie mogli nawet liczyć na próbę ratunku.

Cała ta niezwykła, tragiczna historia do dziś owiana pewną dozą tajemnicy, a losy poszczególnych uczestników ekspedycji pozostają niewyjaśnione. Nic więc dziwnego, że znaleźli się autorzy, którzy chcieli opowiedzieć ją po swojemu – korzystając przy tym nie tylko z faktów, ale również plotek, domysłów czy… elementów mitologii zamieszkujących tamtejsze tereny Inuitów.

"Terror" - wydawnictwo Vesper. Analiza powieści Dana Simmonsa.
Wydawnictwo Vesper wzbogaciło polskie wydanie Terroru o odpowiednią ikonografię, zdjęcia i posłowie specjalisty.

Terror – istota człowieczeństwa w dobie zagłady [SPOILERY!]

Choć na czele ekspedycji staje pierwotnie kapitan John Franklin, nie on jest głównym bohaterem tej historii. Zarówno powieść Dana Simmonsa, jak i bazujący na niej serial produkcji AMC, skupiają się przede wszystkim na postaci Francisa Croziera.

Zastępca Franklina od początku wyprawy dowodzi Terrorem, natomiast po stosunkowo szybkiej śmierci kapitana przejmuje całkowite dowództwo nad ekspedycją. Oznacza to w rzeczywistości przejęcie steru w momencie beznadziei: na obie załogi poluje obce im monstrum, obie też cierpią z powodu głodu i chorób.

Francis Crozier przejął spuściznę w postaci ekspedycji skazanej na zagładę. I można przyjąć, że miał już wówczas tę świadomość.

Zdążyć przed Panem Potworem

Ekspedycja Sir Johna Franklina w serialowej adaptacji powieści Simmonsa.

Porównanie jest być może na wyrost, ale nasunęło mi się samo z siebie. Nawiązuję tu oczywiście do Zdążyć przed Panem Bogiem Hanny Krall, bo i nasz nowy kapitan jest pod pewnymi względami jak Marek Edelman. Jego ambicja i doświadczenie nie pozwalają mu nie podjąć się ratunku swoich owieczek nawet w obliczu pewnego końca – bliższego lub dalszego. Tak jak lekarz, Crozier ignoruje bezcelowość działania i po prostu robi swoje, by zapewnić załodze przetrwanie i przełożyć nieuchronny koniec o kolejne dni. Z tego powodu decyduje się na desperacką próbę ucieczki ze statku, gdzie nie czeka na bohaterów już nic, i z tego też powodu wprowadza coraz bardziej restrykcyjny podział dostępnej żywności.

Zdaje sobie jednocześnie sprawę, że to ostatnia wyprawa, którą ma szansę dowodzić. Jedną kwestią jest prawdopodobna śmierć w najbliższych miesiącach. Inną natomiast jest fakt, że po tak niebagatelnym fiasku, jakim okazała się ekspedycja Sir Johna Franklina, nawet po ewentualnym powrocie do Anglii nikt Crozierowi już statku nie powierzy.

W Terrorze Francis Crozier napotyka jednak kolejne utrudnienie, którym jest samo nastawienie głodującej załogi. Narastający wewnątrz bunt i nieuchronnie nadchodzący rozłam trudno jednocześnie uznać za objawy niewdzięczności czy niezrozumienia. Konflikt wynika z chęci przeżycia, którą bezlitośnie wykorzystuje Hickey oferujący członkom załogi zakazany owoc w postaci ludzkiego mięsa.

Przełamuje się jako pierwszy i godzi na coś, na co kapitan zgodzić się nie chce, postrzegając kanibalizm jako przekroczenie ostatecznej granicy człowieczeństwa.

A Bóg? Jest tu jakiś? – kanibalizm w Terrorze

Obecność kanibalizmu w Terrorze powieści czy serialu – nie jest sama w sobie symbolem zła ostatecznego. Nie definiuje bohaterów. Jeśli chodzi o prezentowane postacie, trudno też dzielić je pod tym względem na złe i dobre. Wyjątkiem jest tu znowu Hickey, którego – zależnie od interpretacji – można utożsamiać ze złem wcielonym lub po prostu skrzywieniem psychicznym (nabytym w tej trudnej sytuacji albo wniesionym już na pokład – scenarzyści serialu skłaniają się raczej ku drugiej opcji).

Niemniej jednak u pozostałych jedzenie mięsa zmarłych wynika raczej z ostateczności i stanowi symboliczne przejście na tę drugą stronę. Wiąże się to z porzuceniem własnego człowieczeństwa, hamulców moralnych i tym samym też Boga – jakkolwiek byśmy go nie postrzegali. Wszystkich wartości, o które walczą w tej historii Francis Crozier czy doktor Harry Goodsir, i pozostają z nimi praktycznie do końca, tworząc z samych siebie żywe pomniki człowieczeństwa. Bohaterowie wybierają więc między śmiercią głodową jako ludzie cywilizowani a przetrwaniem (być może chwilowym) jako… No właśnie, jako kto? I czy istniałby dla nich wówczas ewentualny powrót do społeczeństwa?

Nie ich kapitanowi, jak się okazuje, przyjdzie to postępowanie osądzać.

Tuunbaq i jego rola w Terrorze

O czym jest "Terror"? Analiza serialu i książki.

Fizyczna, biała pustka, która otacza marynarzy, to kraina obca i posiadająca własnego boga. Tuunbaq i jego pochodzenie w serialu produkcji AMC pozostały właściwie do końca zagadką. Nie znaczy to jednak, że stworzenie wzięło się znikąd i nieco więcej światła rzuca na jego pochodzenie książka.

Przypominająca potężnego niedźwiedzia polarnego bestia zrodziła się w umyśle Dana Simmonsa, natomiast autor bardzo zgrabnie wplótł ją w istniejącą mitologię Inuitów. Więcej na ten temat dowiedzie się w świetnym tekście na Szufladzie.

Choć pojawiają się pewne różnice w prezentacji postaci (mistyczna, pojawiająca się znikąd, niezniszczalna w powieści oraz fizyczna, posiadająca ludzkie cechy, podatna na ciosy w serialu), a także jej losów, w gruncie rzeczy pełni w obu interpretacjach Terroru podobną rolę. Tuunbaq jest dla członków ekspedycji sędzią i katem.

O tym, że pożerające dusze monstrum posiada świadomość i inteligencję, świadczy sposób uśmiercenia kapitana Franklina. Tuunbaq zdawał się obrać postać dowódcy za swój cel jako osoby odpowiedzialnej za niegodny pochówek szamana Inuitów. Poniósł też odpowiedzialność za sam fakt zabicia tubylca przez jego podopiecznych, być może też aby zasiać dodatkową niepewność w załodze. To jednak za mało i potwór podąża śladami ekspedycji, by ukarać obcych za naruszenie panującego w dzikiej krainie porządku.

Pod wagonik grzechu można też podczepić sam fakt obecności kanibalizmu wśród najeźdźców. Tuunbaq, jako bóstwo, zdaje się natomiast zostać bardziej uderzony niezdrowymi ambicjami Hickeya.

Narastająca w antagoniście pycha odciąga go od próby powrotu do domu, by królować w dzikiej, chłodnej krainie. Próba zabicia istoty, tudzież próba zyskania nad nią kontroli, prowadzi jednak do ostatecznej pacyfikacji zapędów marynarza i odzyskania zakłóconego porządku.

Istota człowieczeństwa w dobie zagłady. Losy ekspedycji Sir Johna Franklina w powieści Dana Simmonsa.

~~~

Dan Simmons na bazie prawdziwych wydarzeń stworzył niezwykłą, wielowymiarową historię. Terror to nie tylko prawdziwy popis kunsztu pisarza, który wspaniale łączy fakty, domysły i fikcję, tworząc przy tym jedyną w swoim rodzaju powieść grozy. Głośna książka, jak i późniejszy serial, pozwalają na szereg interpretacji, a także stanowić mogą stanowić swoisty komentarz dotyczący losów ekspedycji Franklina i jej organizatorów.

Zaznajomiliście się już z serialem? Nadąża Waszym zdaniem za oryginałem czy odrzuciły Was odstępstwa? Za co najbardziej cenicie tę historię? Zostawiam Wam sekcję komentarzy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *