18 marca bieżącego roku świat obiegła dobra nowina. Znany i kochany pisarz Remigiusz Mróz powiadomił przez swojego facebooka, że kręci z pisarką Katarzyną Bondą. Pierwsza para kryminału, pisze portal Lubimy Czytać. Szczęścia, życzą fani. WTF, myślą zdystansowani czytelnicy.

Im dłużej to trwa, tym większy ból czterech liter odczuwam. Nie sugeruję, że nie ma między tymi ludźmi uczucia, natomiast udało im się przekuć je w skuteczną akcję marketingową. Zawód pisarza jak twórcy trudno porównać z zawodem aktora czy piosenkarza, którzy to regularnie bywają na pierwszy stronach szmatławców, natomiast co jakiś czas takie pisarskie gwiazdeczki się pojawiają.

Katarzyna Bonda i Remigiusz Mróz razem.
Źródło: fanpage Remigiusza Mroza

Bonda i Mróz osobno zaliczali się już do najpopularniejszych polskich autorów. Teraz natomiast zainteresowanie tymi nazwiskami zdaje się wykraczać poza Rozum i Godność Człowieka, co jest efektem jak najbardziej zamierzonym – zaczynając od wspólnych fotek w social media, przez pozornie infantylną wymianę komentarzy, na wywiadach kończąc.

Lubimy Czytać, ale bez przesady

To wszystko można zaliczyć do składowych budowania marki osobistej. Jeśli pisarz taką właśnie strategię obejmuje, to OK – jednych to zirytuje, ale innym się spodoba, bo pojawia się ten pierwiastek intymności w relacji pisarz-czytelnik. Wkurzanie się na to zjawisko można porównać do wkurzania się na kolor trawy. Tak po prostu czasami wygląda życie.

Martwi mnie natomiast zaangażowanie niektórych mediów. Sprawa jest wybitnie pudelkowa, więc ten i podobne mu serwisy weszły w to w naturalny sposób. Czerwona lampka zapaliła mi się jednak po publikacji wywiadu na lubimyczytac.pl, czyli bodajże największego serwisu dla czytelników w Polsce.

Ujmę to tak: umieszczanie na tym serwisie tak pierdołowatego, cukierkowego, sztucznego, a przede wszystkim zbędnego wpisu, to plucie w twarze czytelników.

Głównym wabikiem miała tu chyba być rozmowa o planach na wspólną książkę. Kiedy jednak stosowne pytanie w końcu pada, błyskawicznie zostaje obrócone w żarcik. Ależ wesoło! 🙂 

Tym sposobem nie dowiadujemy się kompletnie nic – czy są takie plany, czy są takie chęci, czy też definitywnie Bonda i Mróz tego nie czują. Nic, po prostu nic dla czytelników i fanów, którzy chcieliby się dowiedzieć jakichkolwiek konkretów. A warto jeszcze raz zaznaczyć, że należy się tu przekopać przez stosik pytań wyciągniętych chyba z jakiegoś Bravo.

Nie wiem skąd wyszedł pomysł na wywiad tego rodzaju, ale nie widzę tam informacji o artykule sponsorowanym. Tak czy inaczej apeluję tutaj do serwisu o powstrzymanie się, póki jest jeszcze możliwe zachowanie twarzy. Mimo, że sam rzadko zaglądam, postrzegam Lubimy Czytać jako miejsce przyjazne czytelnikowi, skupiający się na sensownych newsach i artykułach, a przede wszystkim nie traktujące internauty jak debila. Praktykowanie pudelkowych metod jest obrazą dla stałych użytkowników, przyzwyczajonych do jakości. 

Większej czy mniejszej, ale jednak jakości.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *